Widzisz wiadomości znalezione dla słów: podyplomowe Uniwersytet Jagielloński
Wiadomość
  cd...kasa a Uniwersytet Medyczno Przyrodniczy
Szkoły wyższe nadzorowane przez Ministra Zdrowia
95 Akademia Medyczna w Białymstoku 2 025 000
96 Akademia Medyczna w Bydgoszczy 2 162 900
97 Akademia Medyczna w Gdańsku 3 615 400
98 Akademia Medyczna w Lublinie 4 048 200
99 Akademia Medyczna w Łodzi 3 941 600
100 Akademia Medyczna w Poznaniu 3 936 100
101 Akademia Medyczna w Warszawie 5 684 800
102 Akademia Medyczna we Wrocławiu 3 648 300
103 Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego w Warszawie 2 352 100
104 Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie 4 970 400
105 Pomorska Akademia Medyczna w Szczecinie 2 341 000
106 Śląska Akademia Medyczna w Katowicach 4 704 200

Tylko usiąść i płakać.Stąd właśnie brak kasy.Wystarczy przyjrzec sie dotacjom i porównać np. te na AM w Warszawie czy Lublinie.Dostajemy mniej niz Centrum Ksztalcenia Podyplomowego w Warszawie...Pozostaje liczyc jednak na fuzje i korzysci z niej plynące.. pytanie, ile wzrosnie dotacja i jak ją podzielą ...[/b][/quote][/code]
 
  REJESTRACJA NA STUDIA
WARUNKI PRZYJĘCIA NA STUDIA

Studia przeznaczone są do absolwentów wyższych uczelni (inżynier, licencjat, magister)

REJESTRACJA NA STUDIA

Kandydat ubiegający się o przyjęcie na studia podyplomowe „Zarządzanie jakością w organizacjach wg normy ISO 9001:2000” może dokonać rejestracji poprzez przysłanie (pocztą, E-mailem, faksem) załączonego kwestionariusza do 25 września 2009 r. na adres sekretariatu Zakładu Ekonomii Stosowanej Instytutu Ekonomii i Zarządzania.
Potwierdzenie wpisu zostanie wysłane pocztą wraz z umową o warunkach odpłatności oraz blankietem opłaty za pierwszy semestr.

Aby zostać słuchaczem należy:

* Złożyć kwestionariusz dla kandydatów na studia podyplomowe na Uniwersytecie Jagiellońskim,
* Zapoznać się z ramowym regulaminem studiów podyplomowych,
* Zapoznać się warunkami odpłatności oraz podpisać umowę studiów podyplomowych,
* Przedstawić do 1.10.2009 r. (faksem, poczta, e-mailem) kopię dowodu wpłaty pierwszej raty (2000 zł),
* Przedstawić do wglądu odpis dyplomu ukończenia studiów wyższych,
* Dostarczyć dwie fotografie (na pierwszych zajęciach).
  Kącik Pierwszej Pomocy
dziewczyny bardzo proszę o pomoc

od października będę na 5 roku studiów magistersko - inżynierskich na kierunku ZARZĄDZANIE I MARKETING

moim marzeniem jest uczyć w szkole, w związku z tym proszę o rady co mam zrobić by zdobyć uprawnienia nauczycielskie??

słyszałam o studium pedagogicznym, szukałam na necie ale okazało się że np na uniwersytecie Jagiellońskim jest takie studium ale jedynie dla studentów tej uczelni a ja niestety studiuję na uniwersytecie rolniczym

druga ewentualność to licencjat z pedagogiki na uniwersytecie pedagogicznym ale powiedzcie czy to mi da uprawnienia do nauczania?? i jakich przedmiotów mogłabym wtedy uczyć?? bardzo proszę o pomoc bo rekrutacja na dzienne na pedagogikę jest do środy, tak długo zwlekałam bo szukałam na necie info o studium pedagogicznym bo taka opcja najbardziej by mi odpowiadała. jakiś kurs, coś w tym typie bym mogła uczyć w szkole...

wiem że są podyplomowe uprawniające do uczenia w szkole ale przecież ja jeszcze nie mam magistra bo jestem na ostatnim roku i na dodatek studiuję dziennie

proszę, poradźcie!!!
  ROZMOWY Z GAJOWYM.
CYTATHIHI:oops:
Jeszcze niedawno ludzie chwalili się,że ktoś z rodziny wyjechał do pracy na Wyspy.Teraz wstyd się do tego przyznać. CYTATKUNIEC

Każdy kto chce, znajdzie odpowiednią pracę w Polsce.Wyjechali ludzie bez wykształcenia z nadzieją,że się dorobią a tak naprawdę w Anglii,Irlandii czy Szkocji są obywatelami drugiej lub nawet trzeciej kategorii.Pracują bardzo ciężko po kilkanaście godzin dziennie a żyją jak na walizkach.Niektórzy kupili domy ale tylko dlatego,że jest to tańsze niż wynajem mieszkania.Małżeństwa z dziećmi mają łatwiejszy start bo dostają zasiłki z opieki społecznej.O tym oczywiście nie mówią bo to wstyd żyć z zasiłków.Przyjeżdżają do Polski na święta udając,że wszystko jest w porządku a tak naprawdę chcieliby wrócić.Wynika z anonimowych badań,ze ponad 90% emigrantów chciałoby wrócić do Polski.Problem tylko jak?

To nieprawda,że na Wyspy wyjechali tylko Ci mniej wykształceni. Pracują tam ludzie także z tytułami naukowymi. Moja córka ze swym mężem oboje ukończyli studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, a nawet ukończyli studia podyplomowe i nie pracują tam fizycznie, częstokroć się zdarza, że ludzie niżej wykształceni, są to ludzie intelgentniejsi i pod wieloma względami wartościowsi niz ci z cenzusami wyższych uczelni, co z kolei nie oznacza, że ci ostatni są matołami i chamami.
Córka z zięciem są patriotami i kochają Polskę i zamierzają do swej Kochanej Polski wrócić na zawsze.
Wiem, że niektórych ponosi zwykła, obrzydliwa zawiść. ...
 
  lustracja Geremka
Wielki mi profesor... marksizmu i leninizmu,


W 1954 r. ukończył studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 1956-1958 odbył studia podyplomowe w Ecole Pratique des Hautes Etudes w Paryżu. W 1960 r. uzyskał doktorat, a w 1972 r. habilitację w Polskiej Akademii Nauk.

W 1989 r. został mianowany profesorem nadzwyczajnym.

Główną domeną działalności naukowej Bronisława Geremka stały się badania nad historią kultury i społeczeństwa wieków średnich.

Rozprawa doktorska Geremka z 1960 r. dotyczyła rynku pracy w średniowiecznym rzemiośle paryskim, natomiast praca habilitacyjna z 1972 r. grup marginesu społecznego w średniowiecznym Paryżu.

Prawie całe życie Bronisława Geremka jako naukowca było związane z Instytutem Historii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, gdzie pracował w latach 1955-1985. W latach 1960-1965 był wykładowcą na Sorbonie w Paryżu i kierownikiem tamtejszego Centrum Kultury Polskiej. Międzynarodowe uznanie dla zasług prof. Geremka znalazło swój wyraz w uhonorowaniu go 11 doktoratami honoris causa, nadanymi mu m.in. przez uniwersytety w Bolonii, Utrechcie, Paryżu (Sorbona), Nowym Jorku (Columbia) oraz Uniwersytet Jagielloński. W 1992 roku został mianowany profesorem wizytującym w College de France. Jest członkiem Academia Europea, Pen Clubu, Societe Europeenne de Culture, oraz licznych towarzystw i stowarzyszeń.
  Program zajęć studiów podyplomowy
PROGRAM ZAJĘĆ STUDIÓW PODYPLOMOWYCH
o specjalności: Zarządzanie jakością w organizacjach wg normy ISO 9001
w roku akademickim 2006/2007

    Program obejmuje 198 godzin zajęć.
    Studia trwają 10 miesięcy: 11 zjazdów po 18 godzin – w piątki i soboty – zajęcia po 9 godzin.

    Pierwsze zajęcia rozpoczynają się się w październiku br. w Kampusie Uniwersytetu Jagiellońskiego na ul. Gronostajowej 7 (boczna ul. Grota Roweckiego.

    Po pierwszym semestrze słuchacze mogą przystąpić do egzaminu przeprowadzanego przez POLSKIE CENTRUM BADAŃ I CERTYFIKACJI i uzyskać CERTYFIKAT ASYSTENTA SYTEMU ZARZĄDZANIA JAKOŚCIĄ (koszt egzaminu ok. 250 zł).

    Po drugim semestrze słuchacze, którzy zdali egzamin na ASYSTENTA SYSTEMU ZARZĄDZANIA JAKOŚCIĄ, mogą przystąpić do egzaminu przeprowadzanego przez PCBC na PEŁNOMOCNIKA SYSTEMU ZARZĄDZANIA JAKOŚCIĄ (koszt egzaminu ok. 500 zł).
  Regulamin studiów podyplomowych UJ
Ramowy regulamin studiów podyplomowych na Uniwersytecie Jagiellońskim
Umowa o warunkach odpłatności za studia podyplomowe:
  ORGANIZACJA STUDIÓW
ORGANIZACJA I CEL STUDIÓW

Organizatorem studiów jest Zakład Ekonomii Stosowanej Instytutu Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu Jagiellońskiego przy współpracy Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji SA .

Celem tych Studiów Podyplomowych jest przygotowanie kadry menedżerskiej dla potrzeb zarządzania jakością i wdrażania systemów jakości w przedsiębiorstwach, bankach, szkołach, szpitalach, administracji samorządowej i państwowej wszystkich szczebli.

Do wzięcia udziału w studiach zapraszamy pracowników przedsiębiorstw, banków, szkół i szpitali, urzędów administracji publicznej, którzy mają zająć się wdrażaniem lub doskonaleniem systemu ISO 9000. Szczególnie zainteresowani tymi Studiami powinni być kierownicy różnych szczebli powyższych organizacji, którzy chcą podnieść jakość zarządzania.

ORGANIZACJA ZAJĘĆ

* Program obejmuje 190 godzin zajęć;
* Studia trwają dwa semestry: 11 zjazdów po 18 godzin (piątki i soboty)
- zajęcia po 9 godzin w Zakładzie Ekonomii Stosowanej, ul. Gronostajowa 7, 30-387 Kraków;
* Słuchacze otrzymują karty słuchacza.
  Tajemnica spowiedzi.
Nazywam się Aneta Bigaj. Skończyłam filologię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Teraz przeniosłam się Uniwersytet Warszawski na studia podyplomowe.
Warszawa to cudowne miasto, skarbnica kultury, sztuki i architektury. Prawo jest jedną z moich pasji Dlatego też spróbuję swoich sił w "świecie kodeksów", który nas otacza i niestety wymaga jeszcze wielu prawniczych zmian.
Przez przypadek trafiam na tę stronę i muszę przyznać, że poruszane tu kwestie są arcyciekawe, zaś refleksje bardzo owocne. Brawa dla jej Autorów
Jeśli chodzi o tajemnicę spowiedzi, to musi ona zostać zachowana:

Kodeks Prawa Kanonicznego:
Kan. 983 § 1. Tajemnica sakramentalna jest nienaruszalna; dlatego nie wolno spowiednikowi słowami lub w jakikolwiek inny sposób i dla jakiejkolwiek przyczyny w czymkolwiek zdradzić penitenta.
§ 2. Obowiązek zachowania tajemnicy ma także tłumacz(!!!), jeśli występuje, jak również wszyscy inni, którzy w jakikolwiek sposób zdobyli ze spowiedzi wiadomości o grzechach.

Oczywiście nie zawsze tak jest, jednakże jeśli osoba duchowna ją złamie, to musi liczyć się z konsekwencjami popełnionego czynu.

Pozdrawiam serdecznie Wszystkich!!!
  Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą...
Dyrektor szkoły od 1 września 1997r.

Ukończył wyższe studia z matematyki w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Opolu.

Ukończył Studia Podyplomowe na Uniwersytecie Jagiellońskim i uzyskał II stopień specjalizacji zawodowej

Wielokrotnie nagradzany nagrodami Prezydenta Miasta, Kuratora Oświaty oraz Ministra Oświaty w tym jako jedyny nauczyciel Państwowych Szkół Budownictwa Nagrodą I stopnia, wyróżniony Medalem Komisji Edukacji Narodowej.

Członek Polskiego Towarzystwa Matematycznego oraz Komisji Historii Matematyki - jako jedyny nauczyciel matematyki szkół średnich w Polsce.

Był pomysłodawcą, autorem programu i wykładowcą rocznego kursu z historii matematyki dla nauczycieli szkół ponadpodstawowych województwa śląskiego.

Był pomysłodawcą i organizatorem Szkolnych Olimpiad Matematycznych oraz Olimpiad Matematycznych dla uczniów szkół średnich Bytomia z udziałem wybitnych matematyków uczelni wyższych.
  Obrona wiary w edycjach postylli Grzegorza z Żarnowca
Obrona wiary w edycjach postylli Grzegorza z Żarnowca

Renata Czyż



Wydawnictwo Naukowe Semper

Grzegorz z Żarnowca (ok. 1528-1601), kaznodzieja i pisarz ewangelicko-reformowany, postyllograf; współtwórca "zgody sandomierskiej" (1570) mającej zjednoczyć polskich ewangelików (reformowanych, luteranów i braci czeskich). Jego głównym dziełem jest "Postylla albo wykład ewanielijej niedzielnych i świąt uroczystych".

Renata Czyż, ur. w Wiśle na Śląsku Cieszyńskim, ukończyła filologię polską (1999) i religioznawstwo (2000) na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz studia podyplomowe w zakresie bibliotekoznawstwa i informacji naukowej (2003) na Akademii Pedagogicznej im. KEN w Krakowie. Zainteresowania naukowe koncentruje wokół protestantyzmu na ziemiach polskich. Zajmuje się stosunkami międzywyznaniowymi, kaznodziejską prozą religijną i dziejami książki protestanckiej. Opublikowała "Strzegąc ojców wiary... Przewodnik po wiślańskich wspólnotach religijnych" (2004) i artykuły na temat zróżnicowania religijnego Wisły oraz polskich postylli ewangelickich na Śląsku Cieszyńskim.

ISBN: 978-83-7507-046-0
format B5, s. 236, rycin 18, bibliografia

Szczegóły, spis treści: tutaj
  ::: Studia o grach komputerowych :::


W Krakowie ruszyły studia poświęcone grom komputerowym. Europejska Akademia Gier to pięć kierunków studiów podyplomowych poświęconych tworzeniu gier, które powstały dzięki połączeniu sił Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Górniczo-Hutniczej.
Dziś ponad czterdziestu studentów rozpoczęło pierwsze zajęcia. Studenci płacą trzy tysiące złotych czesnego. Na zajeciach spotykaja się sami pasjonaci gier. Wierzą, że przemysł rozrywkowy ma due perspektywy w polskiej gospodarce.

Akademia jest częścią Europejskiego Centrum Gier powstałego przy Krakowskim Parku Technologicznym. Jak mówi doktor Paweł Węgrzyn dyrektor Akademii z pomysłem na jej utworzenie wyszli sami przedsiębiorcy, którzy narzekają na brak odpowiednio przygotowanych pracowników: grafików i programistów.

Uczelnie szykują się do otwarcia podobnych studiów w normalnym trybie. Akademia to pierwsza taka inicjatywa w Polsce. Jednak w na świecie powstało już kilka podobnych inicjatyw.

onet.pl
  Uprawnienia diagnosty laboratoryjnego - CM Bydgoszcz
Wydział Farmaceutyczny

Zawodowe kształcenie podyplomowe w zakresie analityki medycznej

Collegium Medicum w Bydgoszczy
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
ul. Jagiellońska 13
85-067 Bydgoszcz
tel. (52) 585-37-01, 585-34-00 (Dziekanat)
(52) 585-40-46 (Katedra i Zakład Diagnostyki Laboratoryjnej, Pełnomocnik Prorektora CM ds. kształcenia podyplomowego w zakresie analityki medycznej: prof. dr hab. n. med. Grażyna Odrowąż-Sypniewska);
fax (52) 585-36-03
e-mail: Collegium Medicum Bydgoszcz
  Płatne studia - kontrowersyjny pomysł rektorów
Płatne studia - kontrowersyjny pomysł rektorów
"Dziennik": Rektorzy wyższych uczelni pod przewodnictwem prof. Tadeusza Lutego rozpoczynają wielką dyskusję o wprowadzeniu płatnych studiów. Studenci pocieszają się: "Konstytucja gwarantuje nam bezpłatną edukację".
Argumenty rektorów są takie: niedofinansowane uczelnie nie mają pieniędzy, by ściągnąć naukowców o najwyższych kwalifikacjach, nie stać ich na nowoczesne wyposażenie, utrzymanie akademików. Z budżetu państwa pieniędzy nie dostaną, dlatego z własnych kieszeni powinni się dołożyć studenci.

Taką wizję szkolnictwa wyższego przedstawia Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Szefuje jej prof. Tadeusz Luty, rektor Politechniki Wrocławskiej.

Czy odpłatność nie odstraszy od studiowania młodzieży z ubogich rodzin i nie przekreśli jej szansy na zdobycie dobrego wykształcenia? - Byłyby tanie kredyty i stypendia dla tych, którzy potrzebują pomocy materialnej. Powszechna odpłatność to wyrównanie szans, a nie pogłębianie różnic - argumentuje prof. Karol Musioł, wiceprzewodniczący KRASP, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Idea staje się w środowisku akademickim coraz bardziej popularna. - Przecież już teraz 60 proc. studentów w Polsce płaci za naukę - zauważa prof. Edmund Wittbrodt, były minister edukacji i były rektor Politechniki Gdańskiej. - Bezpłatne szkolnictwo publiczne to oszukańcza fikcja - dorzuca prof. Marcin Król, dziekan Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego. - W konstytucji jest zapis o bezpłatnym nauczaniu z wyjątkiem niektórych usług. Te "niektóre usługi" to aż połowa budżetu UW - dodaje.

Za studia zaoczne i podyplomowe na tej uczelni studenci płacą od 1,2 tys. do 6 tys. zł za semestr. - Gdyby opłaty rozłożyć równo między wszystkich i wyznaczyć czesne na poziomie 200 zł miesięcznie, uczelnia nadal dostawałaby pieniądze, a studenci mogliby tym opłatom podołać - tłumaczy.

Studenci z rezerwą przysłuchują się tej dyskusji. - Młody człowiek będzie po studiach spłacać kredyt, który zaciągnął na naukę, zamiast wziąć kredyt na zakup mieszkania - kwituje Maciej Biskupski z Parlamentu Studentów RP. Jednak i on zdaje sobie sprawę, że debata o odpłatności stała się nieunikniona - pisze "Dziennik".

źródło:onet.pl

Jestem ciekawa opinii na ten temat...
  KWALIFIKACJE I UPRAWNIENIA
STUDIA PODYPLOMOWE 2009/20010

Specjalność: Zarządzanie jakością w organizacjach wg normy ISO 9001

Studia mają charakter doskonalący i kwalifikacyjny

CERTYFIKAT ASYSTENTA SYTEMU ZARZĄDZANIA JAKOŚCIĄ

Po pierwszym semestrze i opłaceniu kosztów egzaminu (ok. 300 zł) słuchacze mogą przystąpić do egzaminu kwalifikacyjnego POLSKIEGO CENTRUM BADAŃ I CERTYFIKACJI
potwierdzającego znajomość podstaw zarządzania i zapewnienia jakości oraz przygotowanie do pracy związanej z wdrażaniem i utrzymaniem systemu zarządzania jakością oraz do przeprowadzania auditów wewnętrznych.

CERTYFIKAT PEŁNOMOCNIKA SYSTEMU ZARZĄDZANIA JAKOŚCIĄ

Po drugim semestrze słuchacze, którzy zdadzą egzamin na ASYSTENTA SYSTEMU ZARZĄDZANIA JAKOŚCIĄ oraz złożą opłatę (ok. 500 zł), mogą przystąpić do egzaminu PCBC na PEŁNOMOCNIKA SYSTEMU ZARZĄDZANIA JAKOŚCIĄ i tym samym potwierdzić znajomość zagadnień dotyczących zarządzania jakością według ramowego programu szkoleń PCBC .

Słuchacze zdają egzaminy przewidziane w programie studiów oraz piszą pracę dyplomową.

Po ukończeniu studiów słuchacze zdobywają kwalifikacje z zakresu:

* Kompleksowe Zarządzanie Jakością (TQM);
* Kosztów jakości;
* Projektowania systemów zarządzania jakością (SZJ);
* Opracowania dokumentacji SZJ;
* Wewnętrznego auditowania jakości w ujęciu systemowym i procesowym;
* Nadzoru nad wdrażaniem, utrzymaniem i rozwojem SZJ;
* Stosowania narzędzi i metod rozwiązywania problemów w zakresie zarządzania jakością;
* Zarządzania bezpieczeństwem żywności.

Studia, po zaliczeniu wszystkich przedmiotów i przedstawieniu pracy dyplomowej, będą kończyć się:

* Świadectwem ukończenia studiów podyplomowych Uniwersytetu Jagiellońskiego;
* Certyfikatami UJ Auditora Wewnętrznego Systemu Zarządzania Jakością oraz Menedżera Jakośc
* Certyfikatami Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji "Asystenta systemu zarządzania jakością" oraz Pełnomocnika systemu zarządzania jakością" uznawanym w Unii Europejskiej, po zdanych egzaminach fakultatywnych przeprowadzonym przez PCBC.
  Fojcik-Mastalska E. - "Prawo Bankowe. Komentarz"


Cytat:

Prawo bankowe. Komentarz

Mirosław Bączyk
Eugenia Fojcik-Mastalska
Lesław Góral
Jerzy Pisuliński
Wojciech Pyzioł

Pod redakcją : Eugenii Fojcik-Mastalskiej

Komentarz do prawa bankowego stanowi kompletne omówienie rozwiązań prawnych przyjętych w ustawie w zakresie regulacji sektora bankowego w Polsce. Autorzy, uwzględniając aktualną literaturę przedmiotu i orzecznictwo, szczegółowo omówili wszystkie instytucje prawa bankowego – przede wszystkim dotyczące tworzenia i organizacji banków, prowadzenia działalności bankowej, nadzoru bankowego oraz postępowania naprawczego i likwidacji banku. W obecnym, czwartym wydaniu uwzględnione zostały liczne zmiany ustawy – prawo bankowe z 2004 i 2005 roku.

Prof. Mirosław Bączyk – sędzia Sądu Najwyższego, kierownik Katedry Prawa Cywilnego i Spółdzielczego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Prof. Eugenia Fojcik-Mastalska – pracownik naukowy Wydziału Prawa, Administracji i Eko-nomii oraz kierownik Podyplomowego Studium Prawa Bankowego przy Uniwersytecie Wrocławskim.

Dr Lesław Góral – pracownik naukowy w Katedrze Prawa Finansowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego.

Dr hab. Jerzy Pisuliński – pracownik naukowy w Katedrze Prawa Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Prof. Wojciech Pyzioł – kierownik Katedry Prawa Gospodarczego Prywatnego i Zakładu Pra-wa Bankowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wydawca: LEXISNEXIS
Rok: 2005
Rodzaj: książka dla praktyków
Wydanie: IV
Stron: 792
Format: 14,8 x 21,2 cm (oprawa twarda)

Zrodlo
  Ekspert w dziale "Rozwój"
Ekspertem w dziale "Rozwój" jest Elżbieta Długosz-Truszkowska.

Elżbieta Długosz-Truszkowska posiada 16-letnie doświadczenie zawodowe, w tym 10-letnie jako asystent i wykładowca na Wydziale Zarządzania na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Od 6 lat ściśle współpracuje w ramach studiów podyplomowych "Zarządzanie Personelem" z Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie i Szkołą Główną Handlową w Warszawie.

Posiada doświadczenie w projektowaniu i wdrażaniu systemów ocen, systemów rozwoju kompetencji oraz procedur rekrutacji. Realizowała projekty z zakresu oceny potencjału pracowników metodami Assessment i Development Center oraz identyfikacji i analiz potrzeb szkoleniowych.

Specjalizuje się w projektowaniu i prowadzeniu szkoleń z rozwoju umiejętności menedżerskich, rozwoju umiejętności interpersonalnych w zakresie komunikacji i asertywności, systemów ocen, budowania zespołów, profesjonalnej sprzedaży i obsługi klienta.

Elżbieta Długosz-Truszkowska jest autorką wielu publikacji naukowych i popularno naukowych z zakresu zarządzania personelem wydanych w zesztytach naukowych i czasopismach biznesowych (Personel, TNOiK, Polska Akademia Nauk, Uczelniane Wydawnictwo Naukowo-Dydaktyczne).

...............................................

Wykształcenie Elżbieta Długosz-Truszkowska uzyskała tytuł magistra inżyniera na Wydziale Zarządzania na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Ukończyła studia podyplomowe "Zarządzanie Personelem" na Wydziale Zarządzania na Akademii Górniczo-Hutnicze w Krakowie i studia podyplomowe "Psychologia kryzysu i interwencja kryzysowa" w Insytucie Psychologii Stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

Posiada Certyfikat Trenerski w Zakresie Uczenia i Rozwoju, International Certificate in Training, Learning and Development - Thames Valley University.
  co myślicie o dwóch paradach: Równości i Normalności?
Nie wiem czy jeszcze prowadzą takie studia, bo ja już je skończyłam. Studium Wychowania Seksualnego przy Wydziale Pedagogiki UW. Podobne są w Poznaniu.

Zajęcia były prowadzone m.in. przez mojego ulubieńca prof. dr hab. Andrzeja Jaczewskiego - pedagoga, pediatrę, specjalisty medycyny młodzieżowej, medycyny rozwoju i rozwoju seksualnego oraz dr n. med. Wiesław Czernikiewicza - specjalistę seksuologa Kierownika Poradni Seksuologicznej i Patologii Współżycia Centrum Psychoterapii Superwizora Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.

Nie trzeba być lekarzem, by je skończyć. Wystarczy skończyć jakiekolwiek inne studia, bo te są podyplomowe.. Zreszytą seksuologia prowadzona jest też interaktywnie na UW i w normalnym trybie pięcioletnim dziennie, zaocznie i wieczorowo, również przez mojego doktora:
http://www3.targi24.pl/60155.xml?room_id=38183&firm_id=60155
http://hal.psych.uw.edu.pl/nowykatalog2004.cgi?co=kurs&kurs=1014
http://www.student.swps.edu.pl/siatki_zajec/opis_103682.htm

Ale tak naprawdę już więcej nie będę niczego udowadniać. Bo dyskusja zbacza na inny tor - moich kompetencji, do żeby było śmieszniej pisania wątków na forum.

Do też gościa. Miałam się podeprzeć internetem - co też zrobiłam. Podparłam się również artykułami w różnych czasopismach i nie umniejszam ich wagi, jestem dziennikarką, więc pisząc źle o jakiejś gazecie obraziłabym moich ciężko pracujących kolegów i koleżanki. Jeśli życzysz sobie fachowej lektury - bardzo proszę:
Seksuologia sądowa
Zbigniew Lew-Starowicz
PZWL, Warszawa 2000, wydanie I
Pedofilia. Zarys zagadnienia.
Magdalena Podgajna-Kuśmierek
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2003, wydanie I
Homoseksualizm
Krzysztof Boczkowski
Inter Esse, Kraków 2003, wydanie I
Neuropsychologia emocji. Poglądy, badania, klinika.
red. A. Herzyk, A. Borkowska
Wydawnictwo Uniwersytetu M. Curie-Skłodowskiej, Lublin 2000, wydanie I
Psychologia osobowości
Lawrence A. Pervin
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2002, wydanie I
Psychologia społeczna
Douglas T. Kenrick, Steven L. Neuberg, Robert B. Cialdini
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2002, wydanie I
Seksuologia społeczna red. K. Imieliński.
Homoseksualizm migotliwy Dorota Zofia Michałek Wyd. BLUE BIRD Wydawnictwo .
Homoseksualizm grecki Kenneth j. Dover
Homoseksualizm: perspektywa interdyscyplinarna
Krystyna Slany, Beata Kowalska, Marcin Śmietana
"Nomos", Kraków 2005, wydanie I
  ~FOTO GALERIA~


Anna Potaczek ukończyła liceum ekonomiczne i studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, jednak nigdy nie pracowała jako prawnik. Już w trakcie studiów rozpoczęła pracę w policji, przeszła do wydziału operacyjno - dochodzeniowego i później została jego kierownikiem. Od 17 lat kieruje sekcją, która liczy 8 osób.



Joanna Czechowska ukończyła liceum ogólnokształcące, następnie studia w Szkole Oficerskiej w Szczytnie oraz podyplomowe studia politologiczne. Od 1991 roku pracuje w policji, po ukończeniu praktyk rozpoczęła pracę jako posterunkowy, później zajmowała się przestępstwami narkotykowymi. Była nadkomisarzem w sekcji kryminalnej i pełniła obowiązki zastępcy naczelnika sekcji kryminalnej



Maciej Friedek ukończył technikum, z zawodu jest mechanikiem. Od dziesięciu lat pracuje w policji, początkowo w Referacie Kryminalnym jako pracownik dochodzeniowo - śledczy, a ostatnie cztery lata jako pracownik operacyjny.

Postrzelony podczas akcji policyjnej; po wypadku nie mógł powrócić do służby w terenie. Został prywatnym detektywem, wspólnie z Marzeną Fliegel prowadzi biuro detektywistyczne.



Sebastian Wątroba ukończył liceum zawodowe. Od dziesięciu lat pracuje w policji.

Ukończył 5-letnie zaoczne studia magisterskie o specjalności resocjalizacja na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, ponadto szereg kursów i szkoleń.



Jakub Gęsiarz ukończył technikum budowlane. Od dziesięciu lat pracuje w policji. Początkowo pełnił służbę w Oddziałach Prewencji, następnie został delegowany do Plutonu Wywiadowców. Przez ostatnich kilka lat pracował w sekcji kryminalnej.

Oraz Anna Palka
Ukończyła liceum ogólnokształcące. Służbę w policji rozpoczęła 9 lat temu. Po ukończeniu szkolenia podstawowego w Legionowie pracowała jako dzielnicowy. Następnie w sekcji dochodzeniowo – śledczej; później w zespole finansów i zaopatrzenia. Była pomocnikiem oficera dyżurnego. Przez ostatni rok pracowała w sekcji kryminalnej.

Rafał Kopacz
Ukończył technikum elektroniczne. Do policji wstąpił w 1997 r. Początkowo pracował w plutonie patrolowo – interwencyjnym. Następnie przeszedł do wydziału dochodzeniowo – śledczego, gdzie pełnił służbę przez ostatnie pięć lat.
  BOHATEROWIE
Joanna Czechowska

Joanna Czechowska ukończyła liceum ogólnokształcące, następnie studia w Szkole Oficerskiej w Szczytnie oraz podyplomowe studia politologiczne. Od 1991 roku pracuje w policji, po ukończeniu praktyk rozpoczęła pracę jako posterunkowy, później zajmowała się przestępstwami narkotykowymi. Była nadkomisarzem w sekcji kryminalnej i pełniła obowiązki zastępcy naczelnika sekcji kryminalnej.

Sebastian Wątroba

Sebastian Wątroba ukończył liceum zawodowe. Od dziesięciu lat pracuje w policji.

Ukończył 5-letnie zaoczne studia magisterskie o specjalności resocjalizacja na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, ponadto szereg kursów i szkoleń.

Anna Potaczek

Anna Potaczek ukończyła liceum ekonomiczne i studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, jednak nigdy nie pracowała jako prawnik. Już w trakcie studiów rozpoczęła pracę w policji, przeszła do wydziału operacyjno - dochodzeniowego i później została jego kierownikiem. Od 17 lat kieruje sekcją, która liczy 8 osób.

Anna Palka

Ukończyła liceum ogólnokształcące. Służbę w policji rozpoczęła 9 lat temu. Po ukończeniu szkolenia podstawowego w Legionowie pracowała jako dzielnicowy. Następnie w sekcji dochodzeniowo – śledczej; później w zespole finansów i zaopatrzenia. Była pomocnikiem oficera dyżurnego. Przez ostatni rok pracowała w sekcji kryminalnej.

Rafał Kopacz

Ukończył technikum elektroniczne. Do policji wstąpił w 1997 r. Początkowo pracował w plutonie patrolowo – interwencyjnym. Następnie przeszedł do wydziału dochodzeniowo – śledczego, gdzie pełnił służbę przez ostatnie pięć lat.

Maciej Dębosz

Jest absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Od 14 lat pracuje w policji. Od 1996r jako antyterrorysta. W latach 2000/2001 oraz 2003/2004 przybywał na misjach pokojowych ONZ w Kosowie. W 2007 r został dowódcą Plutonu Szturmowego Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji.

Ma żonę Dorotę i 12-letniego syna Patryka. Pasjonuje go piłka nożna, narciarstwo, pływanie, nurkowanie, skoki spadochronowe.[/b
  Jan Paweł II
Centrum Myśli Jana Pawła II

Warszawa będzie miała dwa instytuty poświęcone Janowi Pawłowi II. Jeden sfinansuje sejmik województwa, drugi - stołeczny ratusz

Miejskie Centrum Myśli Jana Pawła II zostanie oficjalnie otwarte w rocznicę śmierci Papieża - 2 kwietnia. Dyrektorem został krakowianin dr Piotr Dardziński, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wczoraj miejscy urzędnicy zapowiedzieli różne wydarzenia, które mają towarzyszyć otwarciu Centrum. W Pałacu Kultury i Nauki 1 kwietnia odbędzie się seminarium "Naucz nas być wolnymi". Zacznie też działać strona internetowa www.centrumjp2.warszawa.pl.

Na szeroko zakrojoną działalność Centrum miasto wyłoży prawie 5,7 mln zł. • Po pierwsze, już przydziela stypendia uczniom i studentom uczącym się w Warszawie (Centrum w grudniu przydzieliło 512 takich stypendiów - w sumie ma na nie 3 mln zł). • Po drugie, zajmie się działalnością naukowo-edukacyjną: otworzy studia podyplomowe poświęcone Janowi Pawłowi II, będzie organizować konferencje, szkoły letnie i seminaria. • Po trzecie, zajmie się organizacją konkursów, wystaw, imprez masowych czy opracowaniem turystycznych tras związanych z Papieżem dla Warszawy. • Po czwarte, zajmie się pozyskiwaniem i archiwizacją materiałów związanych z Karolem Wojtyłą i organizacją Biblioteki Papieskiej.

Już w lipcu, kiedy powołanie centrum osobiście ogłosił 2005 r. Lech Kaczyński, miało tam zacząć pracę dwudziestu kilku badaczy z Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Na razie pracuje w nim jednak pięć osób, w tym dyrektor i dwie osoby zajmujące się stypendiami.

Centrum miało powstawać we współpracy z kurią warszawską i Episkopatem i mieć swoją salę wystawową w Świątyni Opatrzności Bożej. Tymczasem, kuria weszła we współpracę z sejmikiem województwa mazowieckiego. Przeznaczył on 20 mln zł na Instytut Jana Pawła II, który ma się znaleźć w budowanej Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie. Z całej tej kwoty na działalność instytutu w tym roku przeznaczony zostanie 1 mln zł, 19 pójdzie na jego budowę.
  Administracja na UAM
To ja swoje 3 gr też dorzucę a co...
Magister administracji, któremu uda się zatrudnić w jakimkolwiek urzędzie (to już jest sukces) kokosów nie zbija - to słowem wstępu. Prawnik bez aplikacji... hmmm to sytuacja podobna do magista administracji - podobna podkreślam. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy ma się już tytuł np. adwkata, notariusza, radcy prawnego - jest to ogromna karta przetargowa, aby starać się o pracę w kancelariach, dużych firmach doradczych itp. - i tu jest już całkiem dobra kaska do wzięcia
Zdaje sobie sprawę, że to co napisałem to są oczywiste fakty, o których dobrze wiecie.
Dla mnie osobiście najlepszym rozwiązaniem w naszych aktualnych polskich realich, jest rozpoczęcie własnej działaności gospodarczej i właśnie dzięki ukończeniu administracji, mamy doskonałe podwaliny do tego, aby takową działalność rozpocząć. Dodam, że warto również myśleć o studiach podyplomowych, które np. sprecyzują to czym byśmy chcieli się zajmować, np. doradztwo podatkowe, audyt, nieruchomości itp. no i oczywiście KSAP (dla tych co faktycznie urodzili się by pracować na ministerialnych stołkach) - tu jest bardzo dużo kasy do zarobienia, niejednokrotnie więcej niż prawnik po aplikacji, a co najistotniejsze jesteś sam sobie szefem, nikt ci nie rozkazuje (jak np. w przypadku urzędów, gdy panoszy się jakiś niedouczony tępak z nadania politycznego) - dla mnie jest to bardzo istotne. Dodam (mała pseudoreklama), że nasze ukochane Koło Naukowe "Ad rem" rokrocznie organizuje spotkania "Studiuj Świadomie", na których można się dowiedzieć co tak naprawdę daje perspektywy rozwoju na rynku pracy dla administratywisty, prawnika i nie tylko...
Póki co tyle, może jeszcze coś tam skrobnę jak mnie wena najdzie

No i mnie naszło, właśnie przeczytałem jeden artykuł i jak już mówimy o pracy i karierze zawodowej to mam takie 3 przykłady

1) Gdy chcesz zostać ministrem sprawiedliwości - np. Zbigniew Ziobro

Wykształcenie
Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

2) Gdy chcesz zostać wicepremierem IV RP - np. Andrzej Lepper

Wykształcenie
Ukończył Technikum Rolnicze w Sypniewie.

Praca zawodowa
Pierwszą pracą Leppera był staż w Stacji Hodowli Roślin w Górzynie. Pełnił funkcje kierownicze w PGR w Rzechocinie oraz Państwowym Ośrodku Hodowli Zarodowej w Kusicach. Od 1980 prowadzi gospodarstwo rolne w Zielnowie (początkowo 120-hektarowe, dziś - ze względu na działalność polityczną - mniejsze o połowę)

3) Gdy chcesz zostać sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - np. Krzysztof Filipek

Wykształcenie
Średnie zawodowe, ukończył Zespół Szkół Ekonomicznych (nie KSAP tylko ZSE - dobrze widzicie)

Wnioski:
Wykształcenie i solidna praktyka to podstawa!
  Kraków stolicą gier komputerowych


Jak informuje "Dziennik Polski", pierwsze w Polsce studia w dziedzinie tworzenia gier wideo uruchomią w najbliższym roku akademickim Uniwersytet Jagielloński i Akademia Górniczo - Hutnicza.

Uczelnie wspólnie z zagranicznymi koncernami zapowiadają powstanie "Doliny Gier", która tak jak amerykańska "Dolina Krzemowa" ma do Krakowa przyciągnąć największe firmy informatyczne, tyle że produkujące gry multimedialne.

24 lipca zostanie ogłoszone porozumienie o utworzeniu w Krakowie Europejskiego Centrum Gier. Na razie chęć współpracy z uczelniami zadeklarowały firmy: Microsoft, produkująca konsole oraz Nibris, produkująca gry wideo. Przedsięwzięcie koordynuje Krakowski Park Technologiczny, który jest spółką zarządzającą specjalną strefą ekonomiczną, utworzoną z myślą o przedsiębiorcach inwestujących w Krakowie. Porozumienie ma charakter otwarty. Do tworzenia centrum mogą się przyłączać kolejne uczelnie i firmy.

- Liczymy, że nasza inicjatywa będzie przełomowa nie tylko dla Małopolski, ale dla całego polskiego przemysłu - mówi prof. Jerzy Szwed, dziekan Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ.

Gry multimedialne są obecnie najdynamiczniej rozwijającą się dziedziną rozrywki. Według prognoz, w latach 2007-2012 wartość światowego rynku gier wideo zwiększy się z 41,9 do 68,3 miliarda dolarów i będzie rosła na średnim rocznym poziomie 10,3 proc.

Idea Europejskiego Centrum Gier polega na przygotowywaniu przez uczelnie wykwalifikowanych specjalistów, którzy będą podejmować pracę w firmach działających w krakowskiej "Dolinie Gier". W tym celu zostaną uruchomione międzyuczelniane studia podyplomowe w dziedzinie tworzenia gier wideo.

Rozpoczną się one w lutym 2009 r. i będą skierowane zarówno do informatyków i programistów, jak i kandydatów o zainteresowaniach artystycznych. Zajęcia warsztatowe będą prowadzić praktycy - przedstawiciele krakowskich firm informatycznych. Być może jesienią 2010 r. zostanie uruchomiony odrębny kierunek studiów magisterskich, na których będzie można specjalizować się wyłącznie w programowaniu gier - awizuje "Dziennik Polski".
  Płatne studia - kontrowersyjny pomysł rektorów
tak w przerwie w rysowaniu oddania znalazłem taki oto artykulik:

Płatne studia - kontrowersyjny pomysł rektorów
"Dziennik": Rektorzy wyższych uczelni pod przewodnictwem prof. Tadeusza Lutego rozpoczynają wielką dyskusję o wprowadzeniu płatnych studiów. Studenci pocieszają się: "Konstytucja gwarantuje nam bezpłatną edukację".
Argumenty rektorów są takie: niedofinansowane uczelnie nie mają pieniędzy, by ściągnąć naukowców o najwyższych kwalifikacjach, nie stać ich na nowoczesne wyposażenie, utrzymanie akademików. Z budżetu państwa pieniędzy nie dostaną, dlatego z własnych kieszeni powinni się dołożyć studenci.

Taką wizję szkolnictwa wyższego przedstawia Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Szefuje jej prof. Tadeusz Luty, rektor Politechniki Wrocławskiej.

Czy odpłatność nie odstraszy od studiowania młodzieży z ubogich rodzin i nie przekreśli jej szansy na zdobycie dobrego wykształcenia? - Byłyby tanie kredyty i stypendia dla tych, którzy potrzebują pomocy materialnej. Powszechna odpłatność to wyrównanie szans, a nie pogłębianie różnic - argumentuje prof. Karol Musiał, wiceprzewodniczący KRASP, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Idea staje się w środowisku akademickim coraz bardziej popularna. - Przecież już teraz 60 proc. studentów w Polsce płaci za naukę - zauważa prof. Edmund Wittbrodt, były minister edukacji i były rektor Politechniki Gdańskiej. - Bezpłatne szkolnictwo publiczne to oszukańcza fikcja - dorzuca prof. Marcin Król, dziekan Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego. - W konstytucji jest zapis o bezpłatnym nauczaniu z wyjątkiem niektórych usług. Te "niektóre usługi" to aż połowa budżetu UW - dodaje.

Za studia zaoczne i podyplomowe na tej uczelni studenci płacą od 1,2 tys. do 6 tys. zł za semestr. - Gdyby opłaty rozłożyć równo między wszystkich i wyznaczyć czesne na poziomie 200 zł miesięcznie, uczelnia nadal dostawałaby pieniądze, a studenci mogliby tym opłatom podołać - tłumaczy.

Studenci z rezerwą przysłuchują się tej dyskusji. - Młody człowiek będzie po studiach spłacać kredyt, który zaciągnął na naukę, zamiast wziąć kredyt na zakup mieszkania - kwituje Maciej Biskupski z Parlamentu Studentów RP. Jednak i on zdaje sobie sprawę, że debata o odpłatności stała się nieunikniona - pisze "Dziennik".

całość na: http://wiadomosci.onet.pl/1629721,11,item.html

Co o tym myślicie? Ja jak sobie pomysle, że jeszcze oprucz wykładania kasy na wszelkie materiały, ploter itp. trzeba by płacić czesne to by była porażka.
  Montoya out???
Co masz do Gucwy?

Elżbieta Gucwa
Absolwentka Bibliotekoznawstwa i informacji naukowej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ukończyła studia podyplomowe z informatyki. Pracuje jako nauczyciel bibliotekarz w Szkole Podstawowej nr 29 w Bielsku-Białej.
  Ziobro kłamie?
Przygodę z wymiarem sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaczął już na studiach, prowadząc śledztwo przeciwko swoim kolegom
Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego trudno znaleźć profesorów, którzy zapamiętali studenta Zbigniewa Ziobrę.

Nie wyróżniał się ani wynikami w nauce, bo na koniec miał średnią 3,84, ani też działalnością w kołach naukowych czy organizacjach studenckich. Bardziej zapamiętali go księża z podyplomowych studiów homiletyki przy krakowskiej Papieskiej Akademii Teologicznej, gdzie uczył się sztuki kaznodziejstwa. Wraz z księżmi z całej Polski poznawał sztukę komunikowania się z ludźmi, przekonywania ich do wartości chrześcijańskich, pośredniczenia między człowiekiem a Bogiem. Uczył się tam tłumaczenia wiernym bożych wartości, a może bardziej przekonywania ich do własnych poglądów. Ks. dr hab. Wiesław Przyczyna, twórca tych studiów uczących księży wygłaszania kazań, zapamiętał Ziobrę jako zdolnego absolwenta.

Dlaczego obecnemu ministrowi sprawiedliwości nie wystarczały na studiach prawniczych zajęcia z retoryki? Być może już wtedy przygotowywał się do wystąpień na forum publicznym, chociaż kolegom ze studiów mówił tylko, że chce być prokuratorem.

Prokuratorem jednak Zbigniew Ziobro nie został, choć odbył aplikację w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach i w 1997 r. zdał egzamin prokuratorski. Podobno miał z tym kłopoty i dlatego nie objął stanowiska asesora prokuratorskiego, ale jak było naprawdę, trudno stwierdzić. W swoim życiu przeprowadził osobiście tylko jedno śledztwo, które trwało 10 lat i skończyło się jego porażką. A śledztwo dotyczyło dwóch najbliższych kolegów ze studiów – Jarka i Marka. Trudno dzisiaj zrozumieć postępowanie ministra Ziobry bez poznania metod śledczych studenta Ziobry.


http://wiadomosci.onet.pl/1437788,2677,1,kioskart.html
Niezły gagatek.
  Odpłatność za studia
Studenci wszystkich uczelni zapłacą za studia

Gdzie szukać pieniędzy na rozwój uczelni? W kieszeniach studentów. Dlaczego? Bo wiedza kosztuje. Rektorzy pod przewodnictwem prof. Tadeusza Lutego rozpoczynają wielką dyskusję na temat płatnych studiów - pisze DZIENNIK. Studenci pocieszają się: "Konstytucja gwarantuje nam bezpłatną edukację".

Argumenty rektorów są takie: niedofinansowane uczelnie nie mają pieniędzy, by ściągnąć naukowców o najwyższych kwalifikacjach, nie stać ich na nowoczesne wyposażenie, utrzymanie akademików. Z budżetu państwa pieniędzy nie dostaną, dlatego z własnych kieszeni powinni się dołożyć studenci. Taką wizję szkolnictwa wyższego przedstawia Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Szefuje jej prof. Tadeusz Luty, rektor Politechniki Wrocławskiej.

Czy odpłatność nie odstraszy od studiowania młodzieży z ubogich rodzin i nie przekreśli jej szansy na zdobycie dobrego wykształcenia? "Byłyby tanie kredyty i stypendia dla tych, którzy potrzebują pomocy materialnej. Powszechna odpłatność to wyrównanie szans, a nie pogłębianie różnic" - argumentuje prof. Karol Musiał, wiceprzewodniczący KRASP, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Idea staje się w środowisku akademickim coraz bardziej popularna. "Przecież już teraz 60 proc. studentów w Polsce płaci za naukę" - zauważa prof. Edmund Wittbrodt, były minister edukacji i były rektor Politechniki Gdańskiej. "Bezpłatne szkolnictwo publiczne to oszukańcza fikcja" - dorzuca prof. Marcin Król, dziekan Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego. "W konstytucji jest zapis o bezpłatnym nauczaniu z wyjątkiem niektórych usług. Te <niektóre usługi> to aż połowa budżetu UW" - dodaje.

Za studia zaoczne i podyplomowe na tej uczelni studenci płacą od 1,2 tys. do 6 tys. zł za semestr. "Gdyby opłaty rozłożyć równo między wszystkich i wyznaczyć czesne na poziomie 200 zł miesięcznie, uczelnia nadal dostawałaby pieniądze, a studenci mogliby tym opłatom podołać" - tłumaczy.

O tym, że obecny system pobierania od studentów opłat jest niesprawiedliwy, przewiadczony jest też socjolog prof. Janusz Czapiński. "Największe szanse na darmową naukę mają dzieci z najlepszych szkół średnich, najlepszych domów, które przechodzą przez ucho igielne rekrutacji" - tłumaczy DZIENNIKOWI i dodaje: "Zasady odpłatności muszą być jednolite. Albo wszyscy, albo nikt. Tylko czy państwo byłoby stać na utrzymanie uczelni, jeżeli przyjmiemy, że nie płaci nikt?".

Studenci z rezerwą przysłuchują się tej dyskusji. "Młody człowiek będzie po studiach spłacać kredyt, który zaciągnął na naukę, zamiast wziąć kredyt na zakup mieszkania" - kwituje Maciej Biskupski z Parlamentu Studentów RP. Jednak i on zdaje sobie sprawę, że debata o odpłatności stała się nieunikniona.


źródło: http://www.dziennik.pl/De...ArticleId=65310

Co o tym myślicie? Szczególnie interesują mnie głosy studentów studiów dziennych.
  Strefa gier
Europejskie Centrum Gier ma być w Krakowie

Firmy i krakowskie uczelnie zdecydowały się połączyć swoje siły. UJ i AGH będą kształcić projektantów, programistów i grafików, którzy stworzą najlepsze gry komputerowe.
- Ktoś może zrobić grę komputerową samodzielnie, jeśli jest pasjonatem. Jednak obecnie, aby stworzyć profesjonalną grę, musi nad nią pracować sztab nawet stu osób - mówił dziś Piotr Babieno z firmy Nibris, która w Krakowie tworzy oprogramowanie na konsole. - Potrzebujemy specjalistycznych narzędzi i zdolnych ludzi.

Takim przedsiębiorstwom ma pomóc powołanie klastra, czyli powiązań między instytucjami naukowymi, samorządem a biznesem. Krakowskim przedsięwzięciem kierować będzie Krakowski Park Technologiczny. - Skoordynujemy działania i pozyskamy wsparcie finansowe dla wspólnych inicjatyw - zapewnia Sławomir Kopeć, szef KPT. - Pomożemy tworzyć innowacyjne firmy i uzyskiwać pieniądze na ich działalność.

Pierwszym krokiem do stworzenia Europejskiego Centrum Gier jest otworzenie studiów podyplomowych o trzech profilach: projektowanie, programowanie oraz tworzenie assetów do gier. Pisaliśmy o tym wczoraj. Studia ruszą w lutym przyszłego roku. Przyjętych zostanie stu słuchaczy, którzy mają co najmniej licencjat lub zaliczone pierwsze trzy lata studiów magisterskich. - O miejsce pytają już nawet osoby z zagranicy - mówi prof. Jerzy Szwed, dziekan Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ.

Do końca roku 2009 w Krakowie przy ulicy Reymonta 4, w wieży dawnego generatora van der Graafa, powstać mają studia animacji, motion capture i udźwiękawiania gier. Tak powstanie Europejska Akademia Gier. - To nie jest nic nowego za granicą. Biznes gier to szansa dla Krakowa, lepsza niż pomysły na wytwórnie filmowe - nawiązywał do planów telewizji i magistratu Paweł Węgrzyn, który opiekować się będzie studiami z ramienia UJ. - Gry to potężny przemysł. Liczy się przede wszystkim pomysł. W Krakowie jest dobre kształcenie w zakresie programowania, jak i sztuki. Możemy uzyskać synergię obu potencjałów.

Jest o co walczyć, bowiem rynek gier wideo wciąż rośnie. Jak zauważył Paweł Węgrzyn, gracze mają do czterdziestu lat. - A przecież mogą do tej grupy dołączyć osoby starsze. Nikt nie wymyślił jeszcze produktu specjalnie dla kobiet. To jest ta szansa.

Studia będą kosztowne. Na ich prowadzenie pozyskane mają zostać fundusze unijne, zwłaszcza z programów innowacji gospodarki. Władze uczelni liczą też na hojność sponsorów. W zamian mają dostać doskonale wykształconych pracowników. Jednak jak zauważa Janusz Majchrzak z Microsoftu, nie o pieniądze w pomyśle chodzi. - Są różne potrzebne warunki, by się udało. Ale podstawowy, to dobra atmosfera do pracy. W Krakowie jest. Zazdroszczę wam tego jako warszawiak.

European Games Center
Do inicjatywy przystąpiły już Akademia Górniczo - Hutnicza, Uniwersytet Jagielloński, Nibris i Microsoft. Klaster (sieć powiązanych firm i uczelni) jest otwarta. Mogą do niej dołączać kolejni zainteresowani.

W wyniku działań uczestników klastra, Kraków ma stać się "Doliną Gier". Czyli tym, czym dla USA jest "Dolina Krzemowa". Jest na to szansa, bowiem już teraz przychylnym okiem na pomysł patrzą władze lokalne, wojewódzkie i państwowe.

Europa pozna szczegóły projektu EGC na branżowych targach Games Connections w Lyonie w listopadzie tego roku.

mmkrakow.pl
  Polityka i historia
O Konstantym Miodowiczu (posel PO)...

Konstanty Miodowicz (ur. 9 stycznia 1951 r. w Gniewkowie, k. Inowrocławia), działacz państwowy i polityk, poseł na Sejm III, IV i V kadencji.

Z wykształcenia jest etnografem - absolwentem Wydziału Filozoficzno-Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ukończył też podyplomowe studium z zakresu dydaktyki i pedagogiki w krakowskiej AWF. W dzieciństwie wystąpił w filmie "Cierpkie głogi" (1966) w reżyserii Janusza Weycherta. Przez pewien czas był zatrudniony w Zakładzie Alpinizmu AWF (zdobył m.in. Elbrus na Kaukazie).

Podczas gdy jego ojciec Alfred był członkiem PZPR i szefem OPZZ, Konstanty działał w opozycji: należał do Niezależnego Zrzeszenia Studentów, wspólnie z Janem M. Rokitą założył pacyfistyczny Ruch Wolność i Pokój.

W latach 1990-1996 był zatrudniony w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Urzędzie Ochrony Państwa, gdzie, jako szef kontrwywiadu, uczestniczył w budowie polskich służb specjalnych. W Sejmie III kadencji był posłem Akcji Wyborczej Solidarność (był członkiem klubu parlamentarnego SKL). Do Sejmu IV i V kadencji dostał się z listy Platformy Obywatelskiej w Kielcach. Jest członkiem komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz komisji do spraw Służb Specjalnych.

W lipcu 2004 r. został wybrany do komisji śledczej powołanej do zbadania tzw. Orlengate.

Członek Rady Programowej Fundacji Instytut Lecha Wałęsy.

18 października 2006 r. została ujawniona notatka podpisana odręcznie przez Konstantego Miodowicza z okresu, gdy pełnił funkcję Szefa Kontrwywiadu Urzędu Ochrony Państwa. Według ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry Miodowicz zlecał w notatce inwigilację ugrupowań prawicowych.

-------------------------------------------------------------------------------------

KOLEJNY FIKCYJNY OPOZYCJONISTA:

Piotr Niemczyk (ur. 18 czerwca 1962 w Warszawie), polski polityk, były sekretarz generalny Unii Wolności, obecnie członek rady politycznej demokratów.pl .

W latach 1981-1987 studiował na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W 1985 był współzałożycielem Ruchu Wolność i Pokój. W latach 1982-1985 drukował i kolportował Tygodnik Mazowsze, między 1988 a 1990 był kierownikiem prasowym Regionu NSZZ Solidarność Pomorza Zachodniego w Szczecinie. W 1990 został dyrektorem Biura Analiz i Informacji Urzędu Ochrony Państwa - funkcję pełnił do 1993.

Według prezydenta Lecha Kaczyńskiego w październiku 1992 wydał instrukcję 0015/92, która stanowiła podstawę do podjęcia działań operacyjnych skierowanych przeciw opozycyjnym partiom politycznym.

W latach 1993-1994 był zastępcą dyrektora Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa. Był także ekspertem Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych (1998-2001), doradcą Ministra Spraw Wewnętrznych (2000-2001) oraz podsekretarzem stanu w Ministerstwie Gospodarki (2001).

-------------------------------------------------------------------------------------

LEPIEJ ODKRYĆ BRUDY HISTORII RP TERAZ... A NIE CZEKAĆ I CIĄGLE ZWLEKAĆ... W NRD przeprowadzono lustracje...
W Polsce od 1989 roku tego nie zrobiono...

Ja nie wiem jak wyglądały tamte czasy bo byłem ''mały smarkiem" co robił w pieluchy...
Wiem jedynie tyle co mi opowiedzieli rodzice, czy też babcia... Ogolnie wiem to co u mnie się o tamtych czasach w rodzinie mówi...

Ja nie jestem jakimś fanatykiem, wielu ludzi co chce ujawnienia prawdy nie jest fanatykami!!!
Wajdy ojciec zdaje sie zginął w Katyniu, a Wajda teraz kręci film 'Post mortem. Historia Katynia"... to musi byc dla nuego 'cięzki' film...

CHODZI TYLKO O PRAWDE...
Moj jeden dziadek został zabity przez Ruskich w wieku 32 lat... - był członkiem AK...
AK to byli POLACY!!! NATOMIAST JESZCZE PO WOJNIE... POLAK MORDOWAŁ POLAKA (zwłaszcza żołnierze LWP mordowali AKowcow!!!)!!! WIĘC DLACZEGO POTOMKOWIE POMORDOWANYCH MAJA NIE POZNAĆ PRAWDY, DLACZEGO W DALSZYM CIĄGU MAJĄ BYĆ POGARDZANI???!!!
  Wieści z miasta
Mały związek z Rzeszowem, ale wrzucam:

Małopolska stolicą twórców gier
Aneta Zadroga, Kraków2008-07-27, ostatnia aktualizacja 2008-07-27 21:09

Profesjonalne studia animacji i produkcji dźwiękowej oraz Akademia kształcąca przyszłych specjalistów w dziedzinie projektowania gier wideo - od przyszłego roku Małopolska będzie stolicą skupiającą polskie i międzynarodowe firmy zajmujące się produkcją i dystrybucją gier komputerowych

Gry wideo są współcześnie najdynamiczniej rozwijającą się dziedziną rozrywki. Według prognozy firmy PricewaterhouseCoopers w latach 2007-2012 wartość światowego rynku gier wideo zwiększy się z 42 do ponad 68 miliardów dolarów. Pomysł wykorzystania tego potencjału mają uczelnie wyższe i Krakowski Park Technologiczny. Za ok. 10 mln zł stworzą Europejskie Centrum Gier.

W projekt, którego efekty mają pojawić się już na początku przyszłego roku, zaangażowały się Akademia Górniczo-Hutnicza, Uniwersytet Jagielloński, Krakowski Park Technologiczny, firma Nibris - krakowski producent gier na konsole Nintendo pracujący obecnie nad grą "Sadness". - Zainteresowanie współpracą wyrażają też światowi potentaci w tej dziedzinie, Microsoft chce włączyć się zarówno w tworzenie zaplecza, jak i w kształcenie przyszłych programistów - przyznaje Sławomir Kopeć, prezes zarządu Krakowskiego Parku Technologicznego - Na razie firm jest 20, ale ciągle zgłaszają się nowe. Listę kompletujemy do końca sierpnia.

Twórcy centrum mają nadzieję, że inicjatywa stanie się przełomowa dla polskiego przemysłu i regionu Małopolski. - Podobnie jak w przypadku klastra lotniczego w Rzeszowie czy klastra Life Since w Krakowie, Europejskie Centrum Gier ma za zadanie przede wszystkim skupić firmy działające w jednej branży i dzięki współpracy zwiększyć tempo ich rozwoju - wyjaśnia

Czy Małopolska przyciągnie światowych graczy z rynku gier wideo? - Mówimy tutaj głównie o rozwoju polskich firm. Jeżeli chodzi o zagranicznych inwestorów, to oczywiście celujemy w najwyższą półkę, szczególnie, że zainteresowanie Krakowem wykazało kilka firm, między innymi Microsoft - przyznaje Karol Konwerski, dyrektor działu funduszy unijnych w Krakowskim Parku Technologicznym - To, co może zachęcić tych największych, to właśnie dostępność wykwalifikowanej kadry i infrastruktura, którą będziemy tworzyć.

Za wykwalifikowaną kadrę będą odpowiadały AGH, UJ oraz Nibris, które od 16 lutego 2009 roku zaproszą studentów do Europejskiej Akademii Gier. Pierwsze ruszą studia podyplomowe, później uczelnie planują otworzyć studia magisterskie. - Będziemy kształcić w trzech dziedzinach. Pierwsza to pisanie gier, scenopisarstwo i reżyseria, druga, skierowana do informatyków, to programowanie, trzecia - tworzenie obudowy gier, czyli grafiki i dźwięku - tłumaczy prof. Jerzy Szwed, dziekan Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ - Będziemy pierwsi w Europie Środkowo-Wschodniej, to ogromny rynek, liczymy na zainteresowanie nie tylko polskich studentów. Ciągle zabiegamy też o sponsorów, żeby zminimalizować koszty tych studiów - dodaje.

Podobne studia proponują młodym ludziom uczelnie w USA. National University w Dolinie Krzemowej oferuje stopień magistra w produkcji i projektowaniu gier wideo, podobnie Massachusetts Institute of Technology, Stanford czy Carnegie-Mellon University. W Europie kursy z projektowaniem gier ma w programie nauczania londyńska szkoła wyższa Royal College of Art, gdzie można doktoryzować się z projektowania interaktywności. - W Polsce program w zbliżonym do planowanego przez krakowskie uczelnie zakresie oferuje jedynie warszawska Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych - zaznacza prof. Szwed.

Źródło: Gazeta Wyborcza
http://gospodarka.gazeta....orcow_gier.html
  Bogdan Klich Minister Mon
Nie tylko wydatki.
Aby MON działał właściwie powinna być ostatecznie ustalona/przyjęta koncepcja obrony RP i wynikający z niej model sił zbrojnych. Tego ciągle nie ma (mimo przyjętej tzw. strategii obronności) więc każdy minister działa od sasa do lasa.
Istnieje też kwestia kwalifikacji poszczególnych ministrów obrony.
W kolejności:
1. Piotr Kołodziejczyk
MON dwukrotnie: 6 lipca 1990 - 5 grudnia 1991 i 26 października 1993 - listopad 1994.
Kwalifikacje: Od 1956 do 1960 Wyższa Szkoły Marynarki Wojennej w Gdyni. Absolwent sowieckich uczelni wojskowych: Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej w Baku (1962), Akademii Marynarki Wojennej w Leningradzie (1973) i Akademii Sztabu Generalnego im. marszałka Klimenta Woroszyłowa w Moskwie (1980).
Służba w MW – wiceadmirał.

2. Jan Parys, (pierwszy cywilny minister ON).
MON: 23 grudnia 1991 - 23 maja 1992.
Kwalifikacje: W 1973 ukończył studia socjologiczne na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych w dziedzinie socjologii. Zajmował się problematyką krajów trzeciego świata.
W wojsku nie służył.

3. Romuald Szeremietiew
MON: 23 maja 1992 - 5 czerwca 1992, także Sekretarz Stanu I Zastępca MON 17 listopada 1997 – 12 lipca 2001.
Kwalifikacje: Mgr prawa Uniwersytetu Wrocławskiego (1972). Doktor nauk wojskowych (Akademia Obrony Narodowej 1995), doktor habilitowany (AON w 2001). Słuchacz Podyplomowego Studium Strategiczno-Obronnego dla wyższych dowódców związków taktycznych w AON (1995).
Odbył służbę wojskową (1965-67), podchorąży (1972), ppor. rez. WP (1975), por. rez. WP (1998).

4. Janusz Onyszkiewicz.
MON: Dwukrotnie: 5 czerwca 1992 - 26 października 1993 i 31 października 1997 - 16 czerwca 2000.
Kwalifikacje: Ukończył Wydział Matematyki na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1959-1961 był asystentem naukowym w Instytucie Maszyn Matematycznych PAN. W 1967 r. uzyskał stopień naukowy doktora.
W wojsku nie służył.

5. Jerzy Milewski
MON: listopad 1994 - 1 marca 1995.
Kwalifikacje: Doktor nauk fizycznych. W latach 1957-1981 pracował w Instytucie Maszyn Przepływowych Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku.
W wojsku nie służył.

6. Zbigniew Okoński,
MON: 1 marca 1995 - 22 grudnia 1995.
Kwalifikacje: Z wykształcenia ekonomista i inżynier rybołówstwa morskiego.
W wojsku nie służył.

7. Stanisław Dobrzański,
MON: 5 stycznia 1996 - 17 października 1997.
Kwalifikacje: Absolwent Wydziału Historii Uniwersytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W latach 1982-1985 sprawował funkcję wicedyrektora Biblioteki Narodowej w Warszawie.
W wojsku nie służył.

8. Bronisław Komorowski,
MON: 16 czerwca 2000 - 19 października 2001.
Kwalifikacje: W 1977 ukończył studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego.
W wojsku nie służył.

9. Jerzy Szmajdziński,
MON: 19 października 2001 - 19 października 2005.
Kwalifikacje: Ukończył Akademię Ekonomiczną we Wrocławiu (1975 rok). Wieloletni zawodowy pracownik aparatu organizacji młodzieżowych, członek PZPR w latach 1973-1990 (od 1986 roku w składzie Komitetu Centralnego).
W wojsku nie służył.

10. Radosław Sikorski,
MON: 31 października 2005 - 7 lutego 2007.
Kwalifikacje: Absolwent (Bachelor of Arts, Master of Arts) kierunku filozofia, nauki polityczne i ekonomia (PPE) w Pembroke College Uniwersytetu w Oksfordzie.
W wojsku nie służył.

11. Aleksander Szczygło,
MON: 7 lutego 2007 - - 16 listopada 2007.
Kwalifikacje: W 1990 studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego pod kierunkiem Lecha Kaczyńskiego. W 1996 roczny kurs dla pracowników administracji publicznej z Europy Środkowej i Wschodniej organizowanym przez Uniwersytet w Georgetown USA.
W wojsku nie służył.

12. Bogdan Klich,
MON: od 16 listopada 2007 –
Kwalifikacje: Absolwent Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Krakowie i Wydziału Filologiczno-Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego.
W wojsku nie służył.

Ciekawe kto będzie 13-tym ministrem ON?

R. Szeremietiew


Źródło: http://www.prawica.net/node/9096
  Konserwatorzy miejscy i powiatowi
Powiat ma nowego konserwatora zabytków

Piotr Dziedzic od czwartku jest Powiatowym Konserwatorem Zabytków. Do konkursu stanęło dwoje kandydatów.
Komisja pod przewodnictwem starosty zielonogórskiego Edwina Łazickiego powierzyła to stanowisko Piotrowi Dziedzicowi. Nowy konserwator jest absolwentem Instytutu Archeologii na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz podyplomowych studiów Konserwacja Zabytków Architektury i Urbanistyki. Dotychczas Dziedzic pracował w Muzeum Archeologicznym Środkowego Nadodrza w Świdnicy.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra
Konserwator zabytków na posterunku w powiecie

Beata Tokarz2008-01-15,

Wciąż jest za mało pieniędzy na ochronę zabytków. A one niestety nie mają możliwości strajkowania i domagania się podwyżek - mówi Piotr Dziedzic, nowy konserwator zabytków w powiecie zielonogórskim



Stanowiska powiatowych i miejskich konserwatorów zabytków to nowość. Do tej pory wszystkie sprawy nadzorował konserwator wojewódzki. Teraz jego kompetencje przejmują także samorządy.

Być może jeszcze w tym tygodniu poznamy osobę, która zajmie się zabytkami w samej Zielonej Górze. Komisja konkursowa na miejskiego konserwatora zabytków zaproponowała Izabelę Ciesielską. Jej kandydaturę musi jednak zatwierdzić jeszcze prezydent Janusz Kubicki. Tymczasem w zielonogórskim starostwie powiatowym od wtorku oficjalnie na stanowisku konserwatora zabytków jest już archeolog Piotr Dziedzic.

Beata Tokarz: - Od czego zaczął pan urzędowanie?

Piotr Dziedzic, konserwator zabytków w zielonogórskim starostwie powiatowym: - Od ogarnięcia wszystkich dokumentów. Przez całe dotychczasowe życie zawodowe byłem głównie archeologiem. Praca urzędnika na pewno bardzo się różni od tego, co robiłem, ale przecież to nie tylko same papierki. Będę też jeździł w teren, by na własne oczy sprawdzać, co się dzieje z naszymi zabytkami.

Jakie zabytki są teraz pod pana opieką?

Jeszcze nie ma dokładnych ustaleń między wojewodą a wojewódzkim konserwatorem zabytków. Wiadomo już jednak, że w tej chwili zajmuję się wszystkim oprócz zamków, folwarków, parków, kościołów i ruchomych zabytków. W tej chwili w rejestrze zabytków jest wpisanych blisko 300 obiektów z naszego powiatu. Wiele jednak jest jeszcze miejsc, które należałoby objąć ochroną konserwatorską, a przynajmniej zewidencjonować. W tej sprawie będę się konsultował z wojewódzkim konserwatorem.

Z czym w takim razie mogą się do pana zgłaszać mieszkańcy powiatu?

Ze wszystkimi sprawami związanymi chociażby ze starymi kamienicami, pracami remontowymi w mniejszych obiektach zabytkowych. Najwięcej takich budynków jest w Sulechowie, gdzie cały kompleks starówki jest wpisany do chronionego rejestru.

Co jest największą bolączką w ochronie naszych zabytków?

Oczywiście brak pieniędzy. Od kilkunastu lat jest ich za mało, a zabytki niestety nie mają możliwości strajkowania i domagania się podwyżek. Gdyby było więcej pieniędzy, to i ludzie, którzy mieszkają w zabytkowych obiektach, inaczej by traktowali zabytki. Jedna z pierwszych moich decyzji będzie właśnie dotyczyła wymiany stolarki okiennej w kamienicy w Sulechowie.

Będzie pan ostrym konserwatorem?

Zobaczymy, ale nie ukrywam, że jestem zwolennikiem zachowania charakteru zabytkowego obiektów użytkowych i będę się starał jak najlepiej dbać o nasze zabytki.

Musi się więc pan nieźle denerwować, przechadzając się po Zielonej Górze czy okolicznych miejscowościach i widząc plastikowe okna w kamienicach.

- Rzeczywiście, samowola w wymienianiu okien i przy remontach jest powszechna. Reklamy są ustawiane, czy wieszane w taki sposób, że naruszają cały charakter otoczenia. Moim zadaniem jest walczyć z takimi rzeczami. Mam nadzieję, że się uda chociaż w części.

Zadzwoń do konserwatora

Konserwator Piotr Dziedzic pracuje w zielonogórskim starostwie powiatowym na pół etatu. Można go zastać w biurze (Starostwo Powiatowe, ul. Podgórna w Zielonej Górze, pokój nr 129, tel. 068 452 75 04), w poniedziałek i wtorek przez cały dzień, a w środy od godz. 7.30 do 11.30.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Wyślij Wydrukuj Podyskutuj na forum

Stysz dnia Sob 14:57, 26 Sty 2008, w całości zmieniany 3 razy
  reforma szkolnictwa wyższego
Artykul z Dziennika (Dziennik/kk 25.10.07 )

Studenci wszystkich uczelni zapłacą za studia? Wiedza kosztuje- twierdzą polscy rektorzy i chcą aby studenci sami zaczęli płacić za naukę. Czy to koniec bezpłatnej edukacji? – pyta „Dziennik”. Studenci wydają się jednak spokojni. „To sprzeczne z konstytucją. Ona przecież gwarantuje nam bezpłatną edukację”- twierdzą.

Argumenty rektorów
Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, na czele z prof. Tadeuszem Lutym, rektorem Politechniki Wrocławskiej tłumaczy, iż niedofinansowane uczelnie nie mają pieniędzy na ściągnięcie naukowców o najwyższych kwalifikacjach. Nie stać ich także na nowoczesne wyposażenie oraz utrzymanie akademików. A ponieważ na dotacje z budżetu państwa nie ma co już liczyć, to nie ma gdzie indziej szukać finansów, jak w kieszeni studenta.

Reszta środowiska akademickiego w zdecydowanej większości ten pomysł popiera i z argumentami się zgadza. „Bezpłatne szkolnictwo publiczne to oszukańcza fikcja” - twierdzi prof. Marcin Król, dziekan Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego. „W konstytucji jest zapis o bezpłatnym nauczaniu z wyjątkiem niektórych usług. Te „niektóre usługi” to aż połowa budżetu UW” - dodaje.

Pomysł popiera także prof. Karol Musiał, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, który tak wypowiada się dla „Dziennika”: „Byłyby tanie kredyty i stypendia dla tych, którzy potrzebują pomocy materialnej. Powszechna odpłatność to wyrównanie szans, a nie pogłębianie różnic” – twierdzi Król.
„Przecież już teraz 60 proc. studentów w Polsce płaci za naukę”- dodaje prof. Edmund Wittbrodt, były minister edukacji i były rektor Politechniki Gdańskiej.

Spłata studiów zamiast mieszkania
„Młody człowiek będzie po studiach spłacać kredyt, który zaciągnął na naukę, zamiast wziąć kredyt na zakup mieszkania”- skarży się na łamach „Dziennika” Maciej Biskupski z Parlamentu Studentów RP. Przyznaje jednak, że debata na temat opłat za naukę od jakiegoś już czasu wisiała w powietrzu i jest nieunikniona.

O tym, że obecny system pobierania od studentów opłat jest niesprawiedliwy, przeświadczony jest też socjolog prof. Janusz Czapiński. „Największe szanse na darmową naukę mają dzieci z najlepszych szkół średnich, najlepszych domów, które przechodzą przez ucho igielne rekrutacji” - tłumaczy „Dziennikowi” i dodaje: „Zasady odpłatności muszą być jednolite. Albo wszyscy, albo nikt. Tylko czy państwo byłoby stać na utrzymanie uczelni, jeżeli przyjmiemy, że nie płaci nikt?”

Prof. Maciej Król z Uniwersytetu Warszawskiego już dokonał szybkiej analizy: „Za studia zaoczne i podyplomowe na naszej uczelni studenci płacą od 1,2 tys. do 6 tys. zł za semestr. Gdyby opłaty rozłożyć równo między wszystkich i wyznaczyć czesne na poziomie 200 zł miesięcznie, uczelnia nadal dostawałaby pieniądze, a studenci mogliby tym opłatom podołać”- tłumaczy Król.


I jeden z komentarzy:
"200 zł miesięcznie, plus 300 -400 zł akademik plus 200 zł skromne jedzenie, plus ksero, książki i inne pomoce naukowe 100 zł miesięcznie!i mamy ponad 800 zł, student bez najmniejszego kiwnięcia palcem podoła!!"
  Płatne poprawki
JA może jakimś wybitnym prawnikiem nie jestem ale czytac potrafie a oto co widze:
Zarządzenie nr 62 Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego z 2 października 2006 roku w sprawie wykosości opłat za usługi edukacyjne w roku akademickim 2006/2007

Działając na podstawie art. 99 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym z 27 lipca 2005 roku (Dz.U. Nr 164 z 2005 r., póz. 1365) oraz § 130 ust. 1 i 2 Statutu Uniwersytetu Jagiellońskiego ustalam, co następuje:

§1

W roku akademickim 2006/2007 opłaty za usługi edukacyjne, tj. powtarzanie przedmiotu, powtarzanie egzaminu, uzupełnianie różnicy punktowej zostały określone w wysokości podanej w załączniku nr 1 do niniejszego zarządzenia.
Opłaty, o których mowa w ust. 1 uiszczane są jednorazowo przed rozpoczęciem przez studenta korzystania z tej usługi.
Opłaty, o których mowa w ust. 1 pobierane są zarówno na studiach stacjonarnych, jak i niestacjonarnych.
§2

W roku akademickim 2006/2007 wysokości opłat za eksternistyczne egzaminy licencjackie zostały określone w załączniku nr 2 do niniejszego zarządzenia.

§3

Zarządzenie wchodzi w życie z dniem podpisania.

Rektor
Prof. dr hab. Karol Musioł

A teraz fragment ustawy a dokładniej art 99 (art 130 nie dotyczy studentów a jedynie nauczycieli akademickich) na który powołuje się rektor:
Art. 99.
1. Uczelnia publiczna może pobierać opłaty za świadczone usługi edukacyjne
związane z:
1) kształceniem studentów na studiach niestacjonarnych oraz uczestników
niestacjonarnych studiów doktoranckich;
2) powtarzaniem określonych zajęć na studiach stacjonarnych oraz
stacjonarnych studiach doktoranckich z powodu niezadowalających wyników w
nauce;
3) prowadzeniem studiów w języku obcym;
4) prowadzeniem zajęć nieobjętych planem studiów;
5) prowadzeniem studiów podyplomowych oraz kursów dokształcających.
2. Wysokość opłat, o których mowa w ust. 1, ustala rektor uczelni publicznej, z
tym że opłaty, o których mowa w ust. 1 pkt 1 i 2, nie mogą przekraczać
kosztów ponoszonych w zakresie niezbędnym do uruchomienia i prowadzenia w
danej uczelni, odpowiednio studiów lub studiów doktoranckich, o których mowa
w ust. 1 pkt 1, oraz zajęć na studiach lub studiach doktoranckich, o których
mowa w ust. 1 pkt 2, z uwzględnieniem kosztów amortyzacji i remontów.
3. Senat uczelni publicznej określa szczegółowe zasady pobierania opłat, o
których mowa w ust. 1, w tym tryb i warunki zwalniania - w całości lub w
części - z tych opłat studentów lub doktorantów, w szczególności osiągających
wybitne wyniki w nauce, a także tych, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji
materialnej.
4. Zasady pobierania i wysokość opłat w uczelni niepublicznej określa organ
wskazany w jej statucie.


Zwracam uwage na ust 1 pkt 2 tego artykułu gdzie wyraźnie jest mowa o powtarzaniu określonych zajęć czyli jak dla mnie opłaty sa nie za egzamin poprawkowy odbywający się w sesji poprawkowej a za warunek (czy jak to niekturzy mówią wzięcie przedmiotu "awansem") tzn oblałeś/łaś przedmiot płacisz i ciągniesz studia dalej (dodatkowo uczęśczasz ponownie za zajęcia z oblanego przedmiotu bo za to płacisz) a w kolejnej sesji (w tym przypadku w sesji letniej) podchodzisz ponownie do egzaminu

Tak więc mase atrachu i nieporozumieć szkoda tylko ze nikt z władz uczelni nie zareagował na czas i nie wyjaśnił sprawy jednoznacznie

Aha i jeszcze dla ciekawskich linki:
Zarządzenie nr 62 Rektora UJ
Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym
A teraz zamiast się dalej stresować polecam wracać do książek
  Warunki rekrutacji...
Kierunek lekarsko-dentystyczny

Studia trwają 5 lat. Program pierwszych trzech lat obejmuje nauczanie z zakresu teoretycznych dyscyplin nauk medycznych, a także podstawy nauczania przedmiotów kierunkowych, tj. propedeutykę stomatologii zachowaczej, materiałoznawstwo i stomatologię przedkliniczną, choroby wewnętrzne i chirurgię ogólną. Na IV i V roku kontynuowane jest nauczanie z zakresu chorób wewnętrznych, chirurgii, stomatologii zachowaczej, periodontologii, protetyki stomatologicznej, chirurgii stomatologicznej, chirurgii szczękowo-twarzowej, ftyzjatrii, ortodoncji oraz realizowany jest program deontologii lekarskiej, neurologii, psychiatrii, alergologii, medycyny katastrof, zdrowia publicznego, nauczania z zakresu pediatrii, chorób zakaźnych, anestezjologii i intensywnej terapii, higieny, epidemiologii, radiologii, fizjologii ciąży, farmakologii klinicznej, laryngologii, medycyny sądowej. Do zaliczenia poszczególnych lat studiów niezbędne jest odbycie wakacyjnych praktyk programowych z zakresu pielęgniarstwa, pomocy stomatologicznej, chorób wewnętrznych, chirurgii, stomatologii zachowawczej, protetyki stomatologicznej. Absolwenci otrzymują dyplom i tytuł zawodowy lekarza stomatologa. Po ukończeniu studiów obowiązuje roczny staż podyplomowy .

Zasady i tryb przyjmowania na I rok studiów w roku akademickim 2008/2009
Uchwała Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego z dnia 30 maja 2007 roku

Studia stacjonarne

Na podstawie wyników „nowej matury” przyjmowani będą kandydaci, którzy w ramach egzaminu maturalnego zdawali egzamin z zakresu biologii, fizyki z astronomią i chemii na poziomie rozszerzonym.

Kandydatów legitymujących się „starą maturą” obowiązuje ujednolicony w skali kraju egzamin wstępny o porównywalnym poziomie wiedzy z „nową maturą” z trzech przedmiotów na poziomie rozszerzonym: biologii, fizyki z astronomią i chemii.

O kolejności umieszczenia na liście rankingowej decydować będzie suma punktów uzyskanych z egzaminu maturalnego lub egzaminu wstępnego.

Matura zagraniczna i matura IB (międzynarodowa z przedmiotów nie objętych programem nauczania w ramach tej matury)

Kandydaci, którzy uzyskali świadectwo dojrzałości poza granicami Polski i nie posiadają na nim oceny z przedmiotów wymaganych w procesie rekrutacji, oraz kandydaci z dyplomem „międzynarodowej matury”, którzy nie mogli zdawać na maturze przedmiotów określonych w kryteriach kwalifikacji, gdyż nie były one objęte programem nauczania w ramach tej matury, zdają egzamin wstępny z brakujących przedmiotów.

Zasady przyjmowania na I rok studiów laureatów i finalistów olimpiad stopnia centralnego (Uchwała Senatu UJ z dnia 25 maja 2005 r.)

W latach 2006-2009 mogą być przyjęci bez egzaminu wstępnego laureaci zajmujący miejsca od 1 do 5 olimpiady centralnej z biologii, chemii i fizyki w ramach limitów przyjęć. Warunkiem przyjęcia laureata na I rok studiów bez egzaminu wstępnego jest skierowanie wydane przez główny komitet organizacyjny danej olimpiady.

Studia niestacjonarne

Postępowanie rekrutacyjne na studia niestacjonarne przeprowadzane będzie wśród kandydatów ubiegających się o przyjęcie na studia stacjonarne w Akademiach Medycznych w Polsce na kierunek lekarski lub lekarsko-dentystyczny w roku akademickim 2008/2009.
O kolejności umieszczenia na liście rankingowej decydować będzie suma punktów uzyskanych z egzaminu maturalnego lub egzaminu wstępnego.

źródło: www.cm-uj.krakow.pl
  Protestuj! UJ promuje homoseksualizm!!!
Szanowni Państwo!
Drodzy Przyjaciele!
Prosimy o wsparcie niniejszego protestu.

1. SKOPIUJ, PODPISZ I WYŚLIJ PONIŻSZY TEKST NA E-MAIL:

rektor@adm.uj.edu.pl - Jego Magnificencja prof. Karol Musioł Rektor UJ

pilitowska@adm.uj.edu.pl - Rzecznik Prasowy UJ Katarzyna Pilitowska

2. WYŚLIJ DO WIADOMOŚCI:

orzech@uj.edu.pl - prof. Emil Orzechowski

krzysztof.plesniarowicz@uj.edu.pl - prof. Krzysztof Pleśniarowicz

absolwent@uj.edu.pl - Stowarzyszenie Absolwentów UJ

kuria@diecezja.krakow.pl – Jego Eminencja Ks. Kard. Stanisław Dziwisz

kspiotr1@tlen.pl - Diecezjalny Ośrodek Duszpasterstwa Akademickiego „św. Anny”

3. MOŻESZ GO TEŻ WYDRUKOWAĆ I PODPISANY WYSŁAĆ FAXEM LUB POCZTĄ:

Jego Magnificencja

prof. dr hab.

Karol Musioł

Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego

ul. Gołębia 24
31-007 Kraków
fax: (+48 12) 422-32-29
tel.: (+48 12) 422-10-33

4. PRZEŚLIJ PILNIE DALEJ

Jego Magnificencja

prof. dr hab.

Karol Musioł

Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego

Z niedowierzaniem i oburzeniem przyjąłem wiadomość, że w ramach studiów podyplomowych "Wiedza o kulturze XXI wieku" prowadzonych przez Katedrę Kultury Współczesnej Instytutu Spraw Publicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, 14 grudnia br. na Rynku Głównym 8, odbędą się zajęcia pod tytułem "Ruch gejowsko-lesbijski w Polsce i na świecie". (http://www.kultura.uj.edu.pl/) Zajęcia ma poprowadzić Pan Samuel Nowak, szef „Fundacji Kultura dla Tolerancji” radykalnej organizacji w nachalny sposób promującej homoseksualizm.

Pragnę przypomnieć, że „Fundacja Kultura dla Tolerancji” jest organizatorem marszów homoseksualistów w Krakowie, w czasie których dochodzi do skandalicznych i demoralizujących zachowań. Eskalacja barbarzyństwa uczestników parad homoseksualnych o wydźwięku otwarcie antykatolickim i antycywilizacyjnym narasta z roku na rok, nie ma dla nich żadnych świętości. Mieszkańcy Krakowa jeszcze do dziś mają w pamięci wydarzenia z 28 kwietnia 2006 roku, kiedy to podczas tzw. „Marszu Tolerancji” w Krakowie członkowie „Fundacji Kultura dla Tolerancji”, wśród których był Pan Samuel Nowak, dopuścili się zbezczeszczenia Grobu Nieznanego Żołnierza.

Pragnę wyrazić stanowczy sprzeciw wobec zajęć promujących homoseksualizm prowadzonych przez radykalnego działacza ideologii homoseksualnej, tym bardziej, że, jak twierdzą organizatorzy, celem tych studiów jest dokształcanie osób związanych z edukacją wszystkich szczebli, a także "animatorów kultury" - czyli osób działających w instytucjach kultury, administracji samorządowej oraz organizacjach tzw. "trzeciego sektora".

W związku z tym nasuwają się pytania: Czy uniwersytet jest odpowiednim miejscem do organizowania spotkań promujących homoseksualizm? Jeżeli Uniwersytet ma być wolny od promowania jakichkolwiek ideologii, dlaczego więc ideologia homoseksualna może być obecna w murach uczelni? Czy w uczelniach państwowych utrzymywanych z pieniędzy podatników powinny odbywać się spotkania promujące homoseksualizm, które kompromitują społeczność akademicką i obniżają rangę uczelni? Co mają myśleć studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego i ich rodzice, którzy uznają homoseksualizm za dewiację nie do pogodzenia z wyznawanym światopoglądem i przekonaniami religijnymi? Czy, ze względu na charakter tych studiów, mają one służyć zarażaniu całego systemu edukacji i kultury treściami homoseksualnymi?

Jest dla mnie bardzo bolesne, że Uniwersytet Jagielloński, chluba całych pokoleń Polaków, miejsce, gdzie wykładał Jan Paweł II, organizuje przedsięwzięcie, które nie ma nic wspólnego z misją i tradycją tej szacownej uczelni.

Mam nadzieję, że kierując się dobrem Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz całej społeczności akademickiej nie dopuści Pan do tego skandalicznego wydarzenia w murach uczelni, a wobec osób odpowiedzialnych wyciągnie Pan odpowiednie konsekwencje.

Z poważaniem

-------------------------------

Podpis
  Myslenie bezmozgowe
Czlonek zwyczajny PAN, profesor zwyczajny Uniwersytetu Jagielonskiego, pan

nastepuje:
===================================
A na ludzki jezyk to przekladajac - aby myslec nie potrzebujesz materii =
nie potrzebujesz ciala = nie potrzebujesz mozgu. Bylo to udowodnione nawet
w czasie eksperymentow prowadzonych przez zaloge Apolla na ksiezycu. Cale

Jestem praktykiem w zakresie OOBE. Mam za soba kilka tysiecy
udokumentowanych wyjsc poza cialo z czego ponad piecdziesiat mialo miejsce
w warunkach eksperymentu naukowego, w sierpniu w 1978 roku w Centrum
Kształcenia Podyplomowego Wojskowej Akademi Medycznej w Warszawie, w
Poliklinice przy ulicy Koszykowej. Jest kilka tomów dokumentacji tych
badan. Spor  cze?ć dokumentacji mam w domu.

W kazdym cywilizowanym kraju istnieja wyspecjalizowane osrodki prowadzace
badania w tym zakresie. Najbardziej nieludzkie badania robiono w Chinach i
w ZSRR.  Za czasow komuny w PRLu taka agenda sluzb wojskowych był "Instytut
Pozarnictwa Gornictwa i Hutnictwa" ( Oryginalna mnazwa do wprowadzania
ludzi w blad). Była to placówka zorganizowana na wzór senatoruim. Badano
tam glownie dorastajace dzieci o własciwo?ciach "paranormalnych". Jest masa
publikacji na ten temat. Poszukaj i poczytaj ! Uprzedam - material jest
dosc wstrzasajacy i trudno potem sypiac normalnie......
==============Koniec cytatu================
Kiedy odwazylem sie skrytykowac i zakpic z jego pomyslu "myslenia bez mogu",
wielce czcigodny Pan profesor obrazil sie na mnie smiertelnie i nawymyslal
od matolow i baranow, cytuje:
===============
Siliłe? sie na dowcipny docinek ale spudlowales. Jestes idealnie
zindoktrynizowanym przykładem kandydata do kariery w McDonaldzie.  Tam sie
mysli wlasnie algorytmicznie = uzywajac tworu siatkowatego ( wiesz co to
jest - anatomicznie ?) Jka nie myslisz tak jak tu zaprezentowałes -
wylatujesz z McDonalda na drugi dzień. Ale Ty mozesz byc spokojny. Pasujesz
tam idealnie. Mzna to poznac po stosowaniu logiki Arystotelesa, wiec logiki
klas = bldnej logiki. Poprawne wnioskowanie daje stosowanie logiki zdań
Russela - podejmujac proby polemizowania na tej grupie powinienies chociaz
poczynic drobne przygotowanie. Niestety tresc Twojego postu obnaza stan
faktyczny.. Lepiej było milczec niz rozwiewac watpliwosci.
Myslę, ze faktycznie moj post na tej grupie jest straata czasu. Nie sadze
aby zaplatał sie tu kto? kto bedzie dysponował chocby podstawami
neurochirurgii i innych dyscyplin wiedzy niezbednych do zabierania glosu w
tym temacie. To co tu sie czytuje to sa po prostu tylko odszczekiwania
niedowartosciowanych i niedouczonych szczawi.
Naukowcy akurat mowia cos inego niż Ty. Ale widac, ze Ty tego nie wiesz.
Post
nie pozostawia w tym wzgledzie zadnych watpliwo?ci. Polsat .... po prostu
Polsat.... mniej
wiecej jest to ten poziom percepcyjny i intelektualny, ktory Ty mam
zaprezentowales. .
Nie jestem medrcem - wykladam na Uniwersytecie Jagiellonskim. Jestem
czlonkiem zwyczajnym PAN.
A ty ?
Bo nie lezy w niczyim interesie czynienie kogokolwiek madrzejszym za darmo.
To jeden z powodow. Reszty i tak nie pojmiesz.
Od zawsze wszystkie szkoły słuzyły temu, zeby sie ktos przypadkiem
samowolnie zbyt duzo nie nauczyl - ale to nie Twoj poziom rozumienia. Daj
sobie spokoj. Uzyj mozgu !!! O wla?nie - uzyj sobie mozgu ! Wiesz ktorego
plata uzywasz ? A co powiesz nam o uzywaniu mozgu w stanie szoku
insulinowego - słuchamy eksperta co to wszystko wie i na dodatek my?li
mozgiem ?? no, prosimy ... - hihihi !
Jak kazdy - Ty tez pomimo iż uwazasz ze jest inaczej. Jak myslisz dlaczego
można pokroic mozg niemal dowolnie - przeciac połaczenie polkol mozgowych a
nie tylko nie zabije to człowieka a ni nie pozbawi go zdolno?ci do
my?lenia... ?  Poczytaj podstawy neurochirurgii ? Czy potrafisz wskazać w
ciele

zabierasz
głos i krytykujesz innych - błysnij swoja wiedza !
Godzina korepetycji kosztuje u nnie dwiescie złotych - stać Cie ? I w tym
roku akademickim mam juz wszystkie terminy zajete. Jak chcesz mozesz
ustawic się w kolejce na przyszły rok. Wiedza kosztuje i nie rzuca sie jej
pomiedzy barany. Byłoby to jej profanowaniem.
No i dokumentujesz tu tylko swoja ignorancję. Swiat wie o tym dawna a Nobel
był przyznany w tym temacie dwukrotnie. Czytaj chocby gazety - nie
kompromituj sie.
Nie musisz mnie zapewniac. Nauczam tego - obecnie mam w grupie trzydziestu
osmiu cwiczacych studentow. W Warszawie na ulicy Sobieskiego w Klinice
Nerwic leczy sie najciezsze stany depresyjne i psychozy metoda oparta na
tym co zarowno ja jak i inni specjalisci w tej dziedzinie wykazali i dawno
już udowodnili. Przyjecia pacjentow sa codziennie oprocz weekendow. Jednego
dnia leczy sie grupe do dwudziestu osob. Tasmowo. Byl niedawno film
dokumentalny o tej metodzie ( kontrolowana anastezjologicznie smierc i
powrot do ciala) na dwojce t telewizji publicznej. Zespol sklada sie z
anastazjologa, psychiarty i neurochirurga. Pacjenta pozbawia sie wszelkich
funkcji zyciowych na okres ponad pietnastu minut. Nie dochodzi do anoksji-
dziwne - prawada ? Wiesz co to takiego anoksja ?
Drugi taki zespol rozpoczal niedawno prace w Łodzi.... mniejsza o to
przeciez nie musze nikomu nic udowadniac. Barany moga pozostac baranami.
Tak nawet jest lepiej. McDonald nie straci zbyt wielu pracownikow.

Pracuje tez dla wojska - tak samo jak Kaszpirowski kiedys szkolił sie dla
potrzeb Armi Radzieckiej... w wojskowych osrodkach - jesli tego do tej pory
nie wiedziales. Postudiuj sobie tez historie ( metodologie) nauczania
komandosow =
amerykanskich - w jaki sposob mieli wykrywac kryjowki wietkongu = nie
mozgiem
bynajnmiej. To wiedza, a nie religia.

Sama tylko doktor Hellen Wambach pracowała w swoich eksperymentach z
grupami powyzej poltora tysiaca osob kazda. Zajzyj do literatury - tytuły i
autorow podałem w pierwszym poscie. To ze ty tego nie wiesz to nie znaczy
ze nikt inny tego nie wie. Twoja ignorancja nie jest miara poziomu
wspolczesnej wiedzy. Na szczescie.

Szkoda na Ciebie czasu. Co ty robisz na tej grupie ? Zdales choc mature ?
Watpie - bo glupoty wypisujesz potworne ! A moze Ty po prostu chodzisz do
kosciola katolickiego i sluchasz ich teorii o swiecie - to by wiele
wyjasnialo....
Nie pozdrawiam Cie.

===============Koniec cytatu=========================
Zastanawiam sie teraz nad kultura panujace w tak swiatobliwej placowce jaka
jest Polska Akademia Nauk oraz w innym przybytku wiedzy, jakim jest
Uniwersytet Jagielonski.
Byc moze "myslenie bezmozgowe" jest mozliwe, wielce szanowny Pan Profesor
mowi o tym tak przekonywujaco, ze zaczynam podejrzewac iz jest to mozliwe.
Ale jesli prowadzic to ma do takiego poziomu kultury, jaki demonstruje Pan
Profesor, to wole zostac przy mysleniu mozgowym.

Rinaldo

  Wybory
co do reklam w tvp - zapewne to przypadek ze gdy o 20 koncza sie wiadomosci wieczorne pierwszymi 3 spotami sa spoty PiS...

Co do Zbysia.Z bardzo ciekawy byl niedawno artykul bodajze w polityce jakto na studiach Zbyszek nagrywal swoich kolegow ze studiow i na nich donosil - nie wiem jak dla was ale dla mnei ten Pan wairygodny nie jest.Typowa falszywa zakompleksiona jednostka.

Owy artykuł:

Jarek, Marek i... Zbyszek
Przygodę z wymiarem sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaczął już na studiach, prowadząc śledztwo przeciwko swoim kolegom
Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego trudno znaleźć profesorów, którzy zapamiętali studenta Zbigniewa Ziobrę.

Nie wyróżniał się ani wynikami w nauce, bo na koniec miał średnią 3,84, ani też działalnością w kołach naukowych czy organizacjach studenckich. Bardziej zapamiętali go księża z podyplomowych studiów homiletyki przy krakowskiej Papieskiej Akademii Teologicznej, gdzie uczył się sztuki kaznodziejstwa. Wraz z księżmi z całej Polski poznawał sztukę komunikowania się z ludźmi, przekonywania ich do wartości chrześcijańskich, pośredniczenia między człowiekiem a Bogiem. Uczył się tam tłumaczenia wiernym bożych wartości, a może bardziej przekonywania ich do własnych poglądów. Ks. dr hab. Wiesław Przyczyna, twórca tych studiów uczących księży wygłaszania kazań, zapamiętał Ziobrę jako zdolnego absolwenta.

Dlaczego obecnemu ministrowi sprawiedliwości nie wystarczały na studiach prawniczych zajęcia z retoryki? Być może już wtedy przygotowywał się do wystąpień na forum publicznym, chociaż kolegom ze studiów mówił tylko, że chce być prokuratorem.

Prokuratorem jednak Zbigniew Ziobro nie został, choć odbył aplikację w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach i w 1997 r. zdał egzamin prokuratorski. Podobno miał z tym kłopoty i dlatego nie objął stanowiska asesora prokuratorskiego, ale jak było naprawdę, trudno stwierdzić. W swoim życiu przeprowadził osobiście tylko jedno śledztwo, które trwało 10 lat i skończyło się jego porażką. A śledztwo dotyczyło dwóch najbliższych kolegów ze studiów – Jarka i Marka. Trudno dzisiaj zrozumieć postępowanie ministra Ziobry bez poznania metod śledczych studenta Ziobry.

Donos prewencyjny

Do czasu studiów w Krakowie Zbigniew Ziobro przebywał w Krynicy, gdzie jego ojciec, dr Jerzy Ziobro, pełnił w latach 1961-1997 kolejno funkcje ordynatora i dyrektora Szpitala Uzdrowiskowego, zastępcy lekarza naczelnego, a potem dyrektora ds. lecznictwa Uzdrowiska Krynica-Żegiestów. W liceum w jednej ławce siedział z Jarosławem G. Ich rodzice również się przyjaźnili i dlatego gdy Zbigniew dostał się na prawo, a Jarosław na rolnictwo, padła propozycja, aby zamieszkali we wspólnie wynajętym mieszkaniu.

Na swoim roku studiów Jarosław G. poznał pochodzącego z Radoczy koło Wadowic Marka K. i przedstawił go Zbigniewowi Ziobrze. Odtąd dwaj "rolnicy” i prawnik stanowili trójkę przyjaciół. Aż tu pewnego dnia Zbigniew oznajmił Jarkowi, że ma on się wyprowadzić. Jako oficjalny powód podał, że przyjeżdża do niego ojciec i musi mieć wolne łóżko. Jarek nie mógł zrozumieć tej nagłej decyzji kolegi, z którym przyjaźnił się od dzieciństwa. Pytali też o to sędziowie w czasie rozpraw.

– Celowo go okłamałem, że nie będzie mógł u mnie mieszkać z powodu przyjazdu ojca, a taką decyzję powziąłem, gdyż nie odpowiadała mi jego postawa wobec życia, jego poglądy – powiedział w sądzie.

Jak wyjaśnił Zbigniew Ziobro na następnych rozprawach, te niesłuszne poglądy Jarka to jego stosunek do życia, chęć zabawienia się kosztem innych. To samo zarzucił Markowi. Zupełnie jednak stracił zaufanie do Jarka, gdy ten wyprowadził się do akademika i oddał mu klucze. Zbyszek popatrzył na przekazane dwa klucze, do bramy na dole oraz do mieszkania, i zarzucił Jarkowi, że nie są to te same klucze, które razem dorabiali. Jarek zaprzeczał, ale Zbyszek był pewien, że Jarek wyprowadzając się, musiał dorobić sobie zapasowy komplet.

Zaraz po wyprowadzeniu się kolegi Ziobro złożył na policji doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez swoich kolegów, Jarka i Marka, którzy najprawdopodobniej dorobili klucze do jego mieszkania. Gdyby więc doszło do kradzieży, to policja ma informacje, gdzie szukać sprawców. Takie profilaktyczne wskazanie ewentualnych przestępców. Kto inny, zamiast angażować policję, zapewne wymieniłby po prostu wkładkę w zamku po wyprowadzce współlokatora. Tylko że w takim przypadku nie byłoby ścigania przestępców.
Metody śledztwa

Po wytknięciu kolegom niesłusznych poglądów i przedstawieniu zarzutów, że Jarek dorobił dodatkowy komplet kluczy, logiczne byłoby zerwanie wzajemnych kontaktów. Tak się jednak nie stało. Zbigniew Ziobro zataił przed nimi informację, że był na policji, incydent uznał za niebyły i jakby nigdy nic spotykał się z Jarkiem i Markiem. Obydwaj nie wiedzieli, że są w kręgu podejrzenia ich kolegi, który prowadzi przeciwko nim swoje śledztwo.

Cała trójka spotkała się na imprezie w akademiku u Jarka, gdzie Zbyszek obydwu kolegom pożyczył sporą kwotę. Oddali mu w terminie, po dwóch miesiącach, i jeszcze trochę dołożyli. Następna impreza odbyła się w mieszkaniu Zbyszka, gdzie koledzy przynieśli butelkę, aby odwdzięczyć mu się za pożyczkę. Wypili alkohol, pogadali i wtedy Zbigniew Ziobro po raz kolejny doszedł do wniosku, że mają niesłuszne poglądy i nie jest to dla niego towarzystwo. Nic im jednak nie powiedział i kontaktów nie zerwał.

Niedługo po tej ostatniej imprezie Zbigniew Ziobro zaczął odbierać najpierw głuche telefony, potem z wyzwiskami pod jego adresem. Przypuszczał, że to telefonował Marek, ale nie był pewien, więc nie zgłaszał niczego na policję. Potem nadchodziły anonimy z wyzwiskami. Gdy ktoś 12 razy zatelefonował do rodziców Ziobry w Krynicy i mówił o Zbigniewie jako "synu czerwonej krynickiej świni", miarka się przebrała. Dr Jerzy Ziobro przyjechał do Krakowa i nakłonił syna do zgłoszenia sprawy na policję. Zbigniew Ziobro stwierdził, że najpierw musi złapać sprawców.

W kręgu podejrzenia znaleźli się jego dwaj niedawni przyjaciele, Jarek i Marek, z którymi postanowił nadal się spotykać, tym razem w celach śledczych. Na wszystkie spotkania przychodził z ukrytym magnetofonem i rejestrował ich przebieg. Wracał do domu i porównywał głosy biesiadników z głosami z telefonu. Nadal podejrzewał, że anonimowym dzwoniącym jest Marek, ale nie był pewien i dlatego postanowił zrobić prowokację. W jednym z pubów pokazał Markowi wyciąg ze swojego konta w biurze maklerskim, z którego wynikało, że zarobił 100 mln, oczywiście w starych złotych. Tak rzeczywiście było, gdyż szczęście mu wtedy na giełdzie dopisywało.

Prowokację uznał za udaną, bo wkrótce w anonimach znalazło się żądanie okupu, najpierw 5 mln, potem 30 mln starych złotych. Nadawca znał dokładnie jego adres wraz z kodem pocztowym, wiedział, że nie należy do biednych, ale co do charakteru pisma Zbigniew Ziobro ciągle nie był pewien.

Następną prowokacją była próba kupienia od obydwu kolegów narkotyków. Też zjawił się na spotkaniu z włączonym magnetofonem, ale Jarek i Marek stwierdzili, że nie mają nic z tych rzeczy do sprzedania.

Potem Ziobro zauważył, że anonimy przychodzą zawsze tydzień przed wizytą Jarka u niego w domu, a następnie tydzień później. Pokazywał je Jarkowi, ale on nie reagował. W czasie jednej z wizyt Zbyszek wyraził zdziwienie, że ktoś pisze ręcznie, bo przecież łatwo poznać charakter pisma. Trudniej byłoby rozszyfrować nadawcę, gdyby je pisał literami drukowanymi. Kolejny anonim był już tak napisany.

Zbigniew Ziobro po zgromadzeniu materiału dowodowego, w którym za autora telefonów i anonimów uznał Marka K., złożył formalne doniesienie o przestępstwie. Wcześnie rano po Marka K. przyjechali policjanci, skuli go i przewieźli na komisariat. Do niczego się nie przyznał i wypowiedział kilka uwag na temat stanu głowy swojego kolegi. Również Jarek był przesłuchiwany i też nie przyznał się do pomagania w pisaniu anonimów.

Sądy różnych instancji pytały Ziobrę, dlaczego sam prowadził śledztwo, zamiast powiadomić policję. Za każdym razem odpowiedź była jednakowa: – Nie miałem zaufania do policji, obawiałem się, że podejdą do tego rutynowo. Chciałem przeciwstawić się sprawcom w sposób aktywny.

Praca dla grafologów

Wiosną 1994 r. Marek K. został oskarżony o telefonowanie i pisanie anonimów do swojego kolegi, Zbigniewa Ziobry, w których miał mu grozić pozbawieniem życia i żądać okupu. W trakcie procesu sąd odrzucił cały materiał dowodowy zebrany przez Ziobrę, występującego jako oskarżyciel posiłkowy, i swój werdykt oparł jedynie na ekspertyzie grafologa prof. Antoniego Felusia, który stwierdził, że to Marek K. był autorem anonimów. Sąd skazał go na rok pozbawienia wolności z zawieszeniem na trzy lata i 5 mln starych złotych grzywny. Ziobro triumfował, choć jego praca w postaci wielu taśm z nagraniami pijących wódkę kolegów nie została doceniona.
Marek K. odwołał się od tej decyzji, żądając drugiej ekspertyzy, i w następnym procesie został uniewinniony, gdyż biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych stwierdzili, że nie można jednoznacznie stwierdzić, iż anonimy są pisane jego ręką.

Na skutek apelacji wniesionej przez obydwie strony Sąd Wojewódzki podtrzymał wyrok uniewinniający Marka K. Na skutek wniosku o kasację wniesionego przez pełnomocnika Zbigniewa Ziobry przez pięć lat sprawą zajmował się Sąd Najwyższy, który wyszedł z założenia, że w przypadku sprzeczności pomiędzy dwiema ekspertyzami należy powołać trzeciego biegłego, i przekazał sprawę ponownie Sądowi Okręgowemu w Krakowie, który zlecił ekspertyzę Centralnemu Laboratorium Kryminalistycznemu Komendy Głównej Policji. Po bardzo dokładnych badaniach, które – jak wynika z kosztorysu – trwały 174 godziny, biegli Komendy Głównej Policji wykluczyli, by Marek K. był autorem anonimów.

Ten wyrok znowu został przez prokuratora i pełnomocnika Ziobry zaskarżony i w kolejnym procesie, przed sądem odwoławczym, Marek K. został już ostatecznie uniewinniony.

Metody Ziobry

W czasie tych toczących się 10 lat procesów sąd wielokrotnie wyrażał zdziwienie dowodami przedstawionymi przez śledczego Ziobrę.

Oto np. powołał on na świadka swojego młodszego brata Witolda, prawnika (obecnie doradcę PiS w Parlamencie Europejskim), który stwierdził, że głos w słuchawce jest głosem Marka K. Po takim oświadczeniu sąd spytał, jak świadek mógł zidentyfikować głos w słuchawce, skoro nigdy wcześniej oskarżonego nie spotkał, a na sali sądowej nie zdołał on jeszcze nic powiedzieć.

Poszczególne sądy zupełnie zlekceważyły dorobek Ziobry w nagrywaniu kolegów, prowokowaniu, analizowaniu ich zachowań. Jeden z sędziów napisał nawet, że jest zdziwiony przedstawianiem takich dowodów przez prawnika.

Jarek i Marek dopiero po kilku latach dowiedzieli się, że byli zgłoszeni na policji jako potencjalni złodzieje i gdyby coś zginęło z mieszkania Ziobry, byliby potencjalnymi sprawcami.

Bardzo ciekawa jest takze srednia ocen ze studiów "wykształciucha":

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Ziobro
 



PODYPLOMOWE STUDIA ZARZĄDZANIA PERSONELEM Studia
Podyplomowe studia zarządzania zasobami ludzkimi
Podyplomowe Studia Zarządzania Projektami
Podyplomowe Zarządzanie Zasobami Ludzkimi
podyplomowych studiow prawo pracy
Podyplomowych Studiów Zarządzanie Projektami
Podyplomowe WYCENA NIERUCHOMOŚCI
podyplomowe z prawa pracy
Podyplomowe Zarządzania Zasobami
podyplomowych i MBA na rok
Podyplomowych Studiów Administracji
podyplomowych studiów logopedycznych
Podyplomowych Studiów Psychologii
podyplomowe z rachunkowosci
Pojęcie i funkcje społecznego
  • zaklad karny gebarzewo
  • bryly obrotowe walc
  • instrukcja do hydroactiv citroen xm
  • darmowy program translator angielsko polski
  • chwastnica jednostronna kurze proso